Tym razem to nie tylko suchy wpis z kolejną bramką Demby! To coś więcej! To wspomnienia, bo – aż miło o tym napisać – człowiek był na tym meczu na stadionie i widział te wszystkie popisy. Akurat sam strzał może za dobrze nie było widać… Ot, zakotłowało się pod bramką a potem to Demba robił już swoje pokłony, więc wiadomo było o co chodzi ;-). Dobry mecz, dużo bramek a nawet sam Shola wtedy spierdolił mi kupon z dokładnym wynikiem na 2-1 dla Tottenhamu! pokusił się o kolejny w jego karierze strzał życia – jak to na legendę przystało ;-). Bramka rzadkiej (żadnej?) urody, ale kto to będzie pamiętał oprócz mnie? Cieszy mnie fakt, że przynajmniej jedno trafienie Dembusia mogłem podziwiać z bliska ;-).

Dembuś nr 5 – vs Tottenham (16-10-11)