Georginio Wijnaldum vs Norwich

Dawno nie pisałem tutaj, ale nadszedł czas małego podsumowania. Pierwsze zwycięstwo w tym sezonie skłoniło mnie do kilku refleksji na temat zespołu. Po pierwsze nie mamy bramkarza. Muchołap Elliot nie wybroni nam spotkań, co było widać z Norwich. Każdy strzał ze strony „Kanarków” to było zagrożenie dla naszego poduszkowca. W obronie garbus Dummett to już w ogóle poza oceną. Nawet Pomidor zauważył, że nie daje chłopaczyna rady. Martwi natomiast forma Janmaat’a. Obie bramki poszły po wrzutkach z jego strony. Zostawiał tyle miejsca, że nawet Borysiuk piłkarz z okręgówki miałby dużo czasu na dokładną centrę. W pomocy też padlina. Tiote szybko wykluczył się z gry kontaktowej po żółtej kartce a Rudy wszystko grał do tyłu. Dobrze, że Sissoko dograł kilka piłek do Wijnalduma, Cygana oraz Mitro. Wynik zupełnie nie odzwierciedlał przebiegu gry. W drugiej połowie Norwich dostało dwa strzały i emocje w meczu zakończyły się. Pomimo beznadziejnej formy Sunderlandu nie jestem pewien co do rezultatu w niedzielę. Wiadomo jak nam idzie w derbach od czasów Siwego. Czy znów będziemy dla Sunderlandu drużyną na przełamanie? Oby nie! Nasza obrona dalej nie stanowi żadnego zagrożenia nawet dla ogórków z Norwich… Sunderland będzie kilka razy bardziej zmotywowany niż planeta małp Mbokani i spółka. Liczę, że ten wynik wleje trochę optymizmu w zespół i na tej fali pojedziemy z Sunderlandem… Marzenia ;-)

Georginio Wijnaldum Show!

Dodaj komentarz