Kilka słów po Looserpool’u

gini_lpoll

Gini dobija padlinę Liverpool

Tradycyjnie mecz z dobrym zespołem i… wstydu nie było. Szkoda, że nie potrafimy tak grać z Watfordami, Leicesterami czy innymi Bournemouthami. Spinanie się na Chelsea, Looserpool czy Manchester United to nie recepta na utrzymanie. Tym większe słowa uznania, bo mecz zaczęliśmy w dziesiątkę z Papissem w ataku. O dziwo nawet Damecik przy 1:0 zaczął myśleć na boisku i nie był dostarczycielem rożnych. Dalej niezrozumiałe są zmiany Pomidora. Wchodzi Gouffran?! Koleś do umycia już w styczniu? Tak samo jak trzymanie na placu wiecznie spalonego Papissa. Ile można akceptować jego boiskowe wygłupy? Szkoda, że Sissoko przestał starać się, bieganie koło rywala na alibi, spacery w okolicy środka boiska… Czyżby skończyła się motywacja? Fajnie, że wygrali, ale to dalej nic nie oznacza. Looserpool nie postawił nam nie wiadomo jakich warunków a prawdę mówiąc rozegrali słabe zawody. Jeśli dodamy do tego fakt, że prawie wszystkim naszych chciało się grać to i wynik był jaki był. Żadna to sensacja według mnie. Szkoda, że taki mecz zdarza się raz na miesiąc…

Oceny wg division-warsaw.pl

Rob Elliot – całkiem pewny w bramce, potrzebował kilku spotkań, aby poczuć grę. W drugiej połowie bawił się w Małachowskiego. Kto wie czy nie większa kariera czekałaby go w rzucie dyskiem?
Daryl Janmaat – z tyłu jak zwykle bardzo przeciętnie, ale jest szybki, ma ciąg na bramkę, do pomocy go!
Fabricio Coloccini – Colo na swoim poziomie, każdemu zdarzy się słabszy mecz, ale cały czas to pewny punkt zespołu
Chancel Mbemba – nasz „nastolatek” gra, jakby miał już z 10 lat doświadczenia w występach na najwyższym poziomie. Ja tam nie wnikam w jego wiek, 21 lat czy tam 28, co to dla nas za różnica? ;-)
Paul Dummett – Garbusek jak zwykle na początku zrobił kilka rożnych dla The Reds, kilka razy poszedł na raz, tradycyjnie z głową w kroku, ale w drugiej połowie jakby zmądrzał, nie wybijał na oślep, poprawne zawody po przerwie
Moussa Sissoko – po co głupio biegać, jak można mądrze stać? O tym myślał dziś pan Moussa?
Jack Colback – ginger Pirlo robił swoją robotę z tyłu, czyścił, biegał, ale wyraźnie brakuje mu jakiegoś ofensywnego pomocnika…
Vurnon Anita – Kaczka bez większych błędów, ale razem z Colbackiem za mało do przodu grają
Georginio Wijnaldum – Gini jedna bramka na pół z trupią czachą i druga po podaniu Sisso już na spokojnie. Jak na debiutancki sezon w Premier League jest całkiem dobrze
Siem de Jong – dalej bez rewelacji, cały czas nie spełnia pokładanych w nim nadziei…
Papiss Cisse – o tej pale to już szkoda pisać, jego jedynie poprawne zagranie to zejście z boiska w 82 minucie meczu, dlaczego tak późno?!
Yoan Gouffran – następny talent czystej wody, nie wiem po co tego paralityka wpuszczono na boisko
Florian Thauvin – niewiele pokazał, bo i czasu wiele nie miał
Ayoze Perez – Cygan tradycynie daje sporo z przodu, szkoda, że nie grał od początku meczu.

Dodaj komentarz