Siwa choroba nie ustępuje… Southampton 2:0 Newcastle

0

Posted by | Posted in Spotkania kibiców | Posted on 25-11-2012, 22:54:33

A w Newcastle nihil novi. Tak dokładnie nihil novi i z góry przepraszam za wstawki łacińskie, ale odkąd poznałem znaczenie pięknych słów „hominem quero” zaczynam zagłębiać się w te mądrości łacińskie, które ludzie potrafią sobie bardzo mocno utrwalić (i to nie tylko w głowie)… ;-). Wracając do dzisiejszej kopaniny meczu to dalej bez pomysłu. Nie wiem ile ten siwy, ślepy człowiek, który udaje menedżera Newcastle potrzebuje jeszcze czasu, żeby ogarnąć kto jest w formie a kto nie. Niech dalej wystawia tych, którym zawdzięcza sukces w ubiegłym sezonie to powalczymy o 15 miejsce przy dobrym układzie tabeli… Przykro to wszystko oglądać. Skoro goli nas jakieś Southampton i to tak zdecydowanie, że gdyby dzisiaj był remis to uznałbym ten mecz za bezczelną ustawkę bukmacherów to o czym tu mowa…  Co dalej? Stoke na wyjeździe? Znowu wpierdol ze 2-0? Potem Wigan i co? 0-0 po beznadziejnej grze? Kolorowo to nie wygląda… Szkoda tylko, że aż tak siwo!!!

meczyk obejrzany u Bartusia. Jedyny pozytyw to dobre piwko, które piliśmy ;-)

Niespodzianka dla Bartusia ;-)

3

Posted by | Posted in Muzyka kibola | Posted on 24-11-2012, 16:37:22

David Guetta – She Wolf (Falling To Pieces) ft. Sia

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=PVzljDmoPVs[/youtube]

Są miejsca, gdzie lane piwo jest droższe od butelkowego… ;-)

0

Posted by | Posted in Spotkania kibiców | Posted on 24-11-2012, 16:34:21

Ha ha! I to jest przy okazji nasze drugie ulubione miejsce – obok kebabowni u Aladyna :-) – gdzie lubimy przesiadywać. Coś Bartuś może o tym powiedzieć… Lubimy tam przesiadywać, co? ;-) Szczególnie jak wygra Legia :-).

cały czas nie mogę rozkminić o co chodzi z tym lanym piwem… może jest z domieszką spirytusu? ;-)

Maritimo – gówniana gra, chujowy wynik! Tylko kebab dał radę! ;-)

5

Posted by | Posted in Spotkania kibiców | Posted on 24-11-2012, 16:29:50

Kolejne rozczarowanie zaserwowane przez siwy łeb Siwego! Żenująca gra, ekran zasłaniany przez jednego z Blues Brothers, drogie piwo. To nas spotkało a w zamian otrzymaliśmy remis 1-1 z niewidomymi średniakiem ligi portugalskiej. Na meczu był niejaki Adi (chyba tak na niego mówią… nie pamiętam, bo już dawno tej mordki nie widziałem). Prawdziwe święto. Sprawdziło się też powiedzenie, że jak Adi z nami ogląda mecz to nigdy nie wygrywamy ;-). Po meczu udaliśmy się utartym szlakiem, czyli po piwko do nocnego i na kebabik do Aladyna. Aladyn dobry chłopak poczęstował nas jeszcze frytkami belgijskimi, co bardzo ucieszyło Bartusia, który mógł jeszcze się dopchać na koniec dnia ;-). Spotkanie pozytywne, jedynie sam mecz i wynik do dupy! Siwy – oby tak dalej! Kres twojej siwej posady zbliża się nieubłaganie…

no nie wierzę, że pojawił się na meczu…

blues brothers nie mógł się zdecydować czy chce siedzieć, czy oglądać mecz czy zapychać kichy…

Eljocisko było najbardziej zadowolone, gdy miało piwko ze sklepu a kebabik już się robił ;-)