Andrzej Buncol należy do pokolenia polskich piłkarzy, które potrafiło rywalizować z najlepszymi mimo trudnych warunków sportowych i politycznych. W jego historii są występy w Legii Warszawa, dwa mundiale, brązowy medal mistrzostw świata z 1982 roku oraz triumf w Pucharze UEFA z Bayerem Leverkusen. Przyglądam się jego karierze, najważniejszym meczom, statystykom i pracy z młodzieżą po zejściu z boiska.
Kariera Buncola łączy polską szkołę środka pola z sukcesem w Bundeslidze
- Data urodzenia: 21 września 1959 roku w Gliwicach.
- Pozycja: pomocnik, wychowanek Piasta Gliwice.
- Reprezentacja Polski: 51 meczów i 6 bramek.
- Mundial 1982: brązowy medal oraz pamiętny gol przeciwko Peru.
- Największy sukces klubowy: Puchar UEFA z Bayerem Leverkusen w 1988 roku.

Kim był Andrzej Buncol i gdzie zaczynał karierę
Buncol urodził się w Gliwicach i pierwsze piłkarskie kroki stawiał w miejscowym Piaście. Nie był zawodnikiem, którego budowa fizyczna robiła wrażenie na pierwszy rzut oka. Miał raczej filigranową sylwetkę, ale nadrabiał ją technicznie, ruchliwością i odwagą w grze.
W 1979 roku przeszedł do Ruchu Chorzów. To właśnie tam zaczął regularnie występować na najwyższym poziomie i zwrócił uwagę selekcjonerów reprezentacji. W barwach Ruchu rozegrał w ekstraklasie 62 mecze i strzelił 14 goli, co jak na środkowego pomocnika było solidnym dorobkiem.
W 1982 roku trafił do Legii Warszawa. Stołeczny klub potrzebował wtedy piłkarza pracującego dla zespołu, ale potrafiącego też przyspieszyć akcję i wejść w pole karne. Buncol pasował do tej roli bardzo dobrze. W Legii zanotował 125 spotkań i 32 bramki w ekstraklasie, a jego łączny ligowy dorobek w Polsce wyniósł 187 występów.
Legia Warszawa i droga do reprezentacji Polski
Debiut Buncola w kadrze nastąpił 17 lutego 1980 roku w meczu z Marokiem. Reprezentacja Polski przegrała w Marrakeszu 0:1, a młody pomocnik pojawił się na boisku w drugiej połowie. Sam wynik nie był dobrym początkiem, ale dla zawodnika Ruchu był to ważny sygnał, że znalazł się w kręgu zainteresowania pierwszej reprezentacji.
Wcześniej zdobył z Polską brązowy medal mistrzostw Europy do lat 19 w 1978 roku. Ten etap ma znaczenie, bo pokazuje, że jego obecność w seniorskiej kadrze nie była przypadkiem. Buncol przechodził kolejne szczeble reprezentacyjnej drabiny i stopniowo stawał się zawodnikiem gotowym na wielkie turnieje.
Jako piłkarz Legii pojechał na mistrzostwa świata w Hiszpanii. W drużynie Antoniego Piechniczka pełnił rolę pomocnika odpowiedzialnego za pracę między defensywą a ofensywą. Nie był największą gwiazdą zespołu, lecz jego styl dobrze uzupełniał bardziej rozpoznawalnych kolegów, takich jak Zbigniew Boniek czy Włodzimierz Smolarek.
Najważniejsze momenty w reprezentacji Polski
Najbardziej pamiętny moment reprezentacyjnej kariery przypadł na mundial w 1982 roku. W spotkaniu z Peru, wygranym przez Polskę 5:1, Buncol zdobył bramkę po akcji rozpoczętej podaniem Bońka. To był gol efektowny i ważny, ponieważ symbolizował ofensywny rozmach drużyny, która po trudnym początku turnieju zaczęła grać coraz lepiej.
Polacy zakończyli hiszpańskie mistrzostwa na trzecim miejscu. Buncol wystąpił w turnieju jako jeden z podstawowych pomocników i stał się częścią zespołu, który do dziś jest uznawany za jedną z najlepszych reprezentacji w historii polskiego futbolu.
W eliminacjach do tego mundialu zdobył również zwycięską bramkę w meczu z NRD na Stadionie Śląskim. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0, a trafienie miało duże znaczenie dla awansu. Właśnie takie mecze najlepiej pokazują, że jego wkład w kadrę nie ograniczał się do efektownych fragmentów podczas samego turnieju.
Łącznie Buncol rozegrał w reprezentacji 51 spotkań i strzelił 6 goli. Zagrał także na mistrzostwach świata w Meksyku w 1986 roku. Ostatnim występem w kadrze był przegrany 0:3 mecz z Anglią. Później zmienił się selekcjoner, a jego gra w klubie z RFN dodatkowo oddaliła go od reprezentacji opartej w większym stopniu na zawodnikach ligowych.
Wyjazd do RFN i największy sukces w Bayerze Leverkusen
Po sezonie 1985/1986 Buncol wyjechał do RFN i podpisał kontrakt z FC Homburg. W tamtym czasie taki transfer był dla polskiego piłkarza dużym krokiem. Oznaczał wejście do mocniejszej, bardziej profesjonalnej ligi, ale też konieczność szybkiego przystosowania się do innego języka, stylu treningu i wymagań taktycznych.
Po jednym sezonie przeniósł się do Bayeru Leverkusen. W klubie znanym dziś jako „Aptekarze” spędził lata 1987-1992. Według danych niemieckiej federacji wystąpił w tym okresie w 123 meczach Bundesligi, a we wszystkich rozgrywkach dla Bayeru zanotował 146 spotkań.
Największym osiągnięciem było zwycięstwo w Pucharze UEFA w 1988 roku. Bayer przegrał pierwszy finał z Espanyolem 0:3, ale w rewanżu odrobił straty i wygrał po rzutach karnych. Buncol był ważnym elementem tego zespołu, a triumf w europejskich rozgrywkach pozostaje jego najcenniejszym klubowym trofeum.
| Etap kariery | Klub lub reprezentacja | Najważniejsze dane |
|---|---|---|
| Początki | Piast Gliwice | Wychowanek klubu |
| Polska liga | Ruch Chorzów i Legia Warszawa | 187 meczów i 46 goli w ekstraklasie |
| Pierwszy klub w RFN | FC Homburg | Sezon 1986/1987 |
| Najważniejszy klub zagraniczny | Bayer Leverkusen | 1987-1992, Puchar UEFA w 1988 roku |
| Końcowy etap gry | Fortuna Düsseldorf | 1992-1997, występy w 1. i 2. Bundeslidze |
Po odejściu z Leverkusen reprezentował jeszcze Fortunę Düsseldorf. Niemiecka federacja odnotowuje jego łącznie 185 występów w Bundeslidze dla niemieckich klubów. Ta liczba dobrze pokazuje skalę kariery, choć w polskich zestawieniach można spotkać różnice wynikające z odmiennego liczenia meczów pucharowych i barażowych.
Dlaczego jego styl był tak wartościowy
Buncol nie należał do pomocników budujących swoją pozycję wyłącznie liczbą goli. Jego znaczenie wynikało z umiejętności utrzymania tempa gry, przemieszczania się bez piłki i wykonywania pracy, której często nie widać w skrótach meczów. Właśnie dlatego dobrze odnajdywał się w zespołach, gdzie środek pola wymagał dyscypliny i dużej intensywności.
W reprezentacji pełnił funkcję łącznika. Potrafił pomóc w odbiorze, ale nie bał się ruszyć do przodu, gdy pojawiała się przestrzeń. Jego bramka z Peru jest dobrym przykładem tej cechy, ponieważ znalazł się w odpowiednim miejscu po szybkiej akcji zespołu.
Moim zdaniem jego karierę łatwo niesprawiedliwie oceniać wyłącznie przez pryzmat sześciu goli w kadrze. W przypadku pomocnika z tamtej epoki ważniejsze były równowaga, odpowiedzialność i inteligencja boiskowa. Buncol nie musiał być liderem krzyczącym na kolegów, żeby realnie wpływać na przebieg spotkania.
Życie po zakończeniu gry w piłkę
Po zakończeniu kariery Buncol pozostał w Niemczech i zajął się szkoleniem młodzieży. Pracował między innymi z grupami Fortuny Düsseldorf, a później z akademią Bayeru Leverkusen. Prowadził także treningi indywidualne dla najbardziej uzdolnionych zawodników w kategoriach U13 i U14.
Wcześniej prowadził zespół Bayeru do lat 17, z którym zdobył mistrzostwo Niemiec. To ciekawy etap jego historii, bo pokazuje, że nie ograniczył się do roli byłego reprezentanta pojawiającego się przy okazji klubowych uroczystości. Przekazywał młodym zawodnikom doświadczenie wyniesione z polskiej ligi, mundialu i Bundesligi.
Jego losy są też przykładem trudnych emocji związanych z emigracją sportową w schyłkowym okresie PRL. Po przyjęciu niemieckiego obywatelstwa spotkał się w Polsce z krytyką, choć nie zrzekł się polskiego obywatelstwa. Dziś łatwiej spojrzeć na tę decyzję spokojnie, jako na element życia i pracy za granicą, a nie deklarację przeciwko własnemu krajowi.
Co zostaje po tej karierze w pamięci kibiców
Najkrótsza odpowiedź brzmi: brązowy medal mundialu, gol z Peru i Puchar UEFA. Pełniejsza odpowiedź jest ciekawsza, bo Buncol był jednym z tych zawodników, którzy tworzyli siłę zespołu bez potrzeby ciągłego znajdowania się w centrum uwagi.
Jego kariera prowadziła od Piasta Gliwice, przez Ruch Chorzów i Legię Warszawa, aż do regularnych występów w Bundeslidze. Dla mnie to historia piłkarza niedocenianego przez młodszych kibiców, choć łączy w sobie wszystko, co najcenniejsze w opowieściach o polskich reprezentantach: rozwój, wielki turniej, trudny wyjazd i sukces osiągnięty własną pracą.