Pieniądze to nie wszystko

W najnowszym numerze „Piłki Nożnej” połowa tygodnika jest o Lewandowskim można przeczytać ciekawy artykuł dotyczący nieudanego przejęcia Newcastle United przez inwestorów z Arabii Saudyjskiej. 

„260 miliardów dolarów _ takim majątkiem miał dysponować nowy właściciel Newcastle United. Miał, ponieważ do przejęcia ostatecznie nie dojdzie.”

Tak brzmi pierwsze zdanie owego artykułu, który nie jest miłą lekturą dla każdego prawdziwego fana Newcastle United.  Niestety nowy właściciel – mówiąc krótko – ma trochę za uszami i nie mogło to ujść uwadze włodarzy Premier League.

„Wejście Saudyjczyków do rodziny wzbudzało ogromne kontrowersje. Pierwsza była zdecydowanie najważniejsza i dotyczyła działalności kraju, w którym szejk Mohammad Bin Salman jest formalnym następcą tronu. Arabia Saudyjska jest bowiem od lat na celowniku międzynarodowych organizacji, które oskarżają ją o łamanie praw człowieka, aresztowania a nawet morderstwa politycznych przeciwników czy nierespektowanie tak dobrze znanej w cywilizacji zachodniej równości mężczyzn i kobiet.” 

Zarzuty są poważne a taka marka jak Premier League nie chce być łączona z inwestorami o niejednoznacznym życiorysie. Ostatecznie zbyt długa weryfikacja zniechęciła niedoszłych nabywców do zakupu klubu.

„Na północy Anglii nie dojdzie więc ostatecznie do zmiany warty i rozpoczęcia nowego rozdziału. W Newcastle będą musieli odłożyć swoje mocarstwowe plany o podboju ligi i występach w Champions League na półkę i prawdopodobnie na dłuższy czas.”

Czeka nas zatem kolejny sezon marazmu, walki o przetrwanie, sprowadzania miernych graczy lub niewypałów transferowych. Jednak i to nas nie zniechęci do kibicowania i łudzenia się, że jeszcze kiedyś zły los odwróci się i nastaną „złote czasy”.

LINK DO ARTYKUŁU: KLIKNIJ

Liverpool mistrzem w sezonie 2019/2020 a kiedy Newcastle?

Jednak stało się. Po 30 latach Liverpool wygrywa ligę (a myślałem, że jednak sezon będzie anulowany :-D). Fajnie, super, płaczom i wzruszeniu nie ma końca. Nawet coś tam piszą o 30 latach bólu. Serio? Od 1990 roku puchary Anglii, puchary ligi, puchar UEFA, Liga Mistrzów razy dwa, jakieś klubowe mistrzostwo świata czy jak tam to teraz się nazywa. Taaa, ogromny ból, gdyby jeszcze trafił się spadek z ligi w międzyczasie to śmiało można pisać o 30 latach cierpień i dodać hasło: „wiara, która przetrwała”. Pfff to co mają powiedzieć kibice Newcastle United? Za 7 lat mamy stulecie ostatniego tytułu mistrzowskiego. Dość sporo. 2027 rok. Piękna data, aby powrócić na tron a przy okazji jest dużo czasu na zmianę właściciela, dodatkowo prawie całej kadry pierwszego zespołu. Trzeba patrzeć z optymizmem. 7 lat. Możemy to zrobić a fanom Liverpoolu trzeba pogratulować, że ich ogromny ból skończył się wczoraj. Doprawdy wielka ulga. Maść można odłożyć :-D

Ze świętowania spadku znienawidzonego rywala nici

nufc_fans

Nienawiść pomiędzy kibicami Sunderlandu i Newcastle trwa od niepamiętnych czasów. Nie ogranicza się tylko i wyłącznie do świata piłkarskiego, bo dotyka również samych miast, które – abstrahując od sportu – rywalizują między sobą od XVII wieku. Minęło tak wiele lat, a relację zwaśnionych sąsiadów zbytnio się nie poprawiły. Co więcej – właśnie został do nich dopisany kolejny rozdział. Sunderland jest o krok od spadku z Championship, więc opromienieni tym faktem fani Newcastle postanowili… pojawić się na jego domowych meczach. Klub jednak zachował czujność i do tej sytuacji prawdopodobnie nie dojdzie.

Sunderland może dokonać nie lada wyczynu i w ciągu dwóch sezonów spaść z Premier League do League One. Sześć lub siedem punktów straty do bezpiecznej lokaty (jeżeli Barnsley wygra zaległy mecz) na cztery kolejki przed końcem to dość nieciekawa perspektywa. Tym bardziej dla zespołu, który na czternaście ostatnich spotkań ligowych triumfował w… jednym. Sunderland zmierzy się z Reading (W), Burton Albion (D), Fulham (W) i Wolverhampton (D) i musiałby zaliczyć niesamowitą, wręcz irracjonalną serię, by zachować ligowy byt.

tabela_championship

Kibice Newcastle oczywiście nie mogli odpuścić sobie okazji do wyśmiania zwaśnionego rywala i wymyślili, że odwiedzą go na jego domowych spotkaniach. Taka sytuacja miała już miejsce w 1987 roku, kiedy Sunderland po raz pierwszy w swojej historii spadł do trzeciej ligi. Wówczas na Roker Park (dawny obiekt klubu), na meczu decydującym o degradacji gospodarzy, pojawiło się około 1000 fanów Srok.

Zapewne czekałaby nas powtórka z rozrywki, ale władze Czarnych Kotów postanowiły jednak wprowadzić ostre restrykcje przed meczami z Burton i Wolverhampton. Bilety na dwa ostatnie domowe spotkania będzie można kupić jedynie w kasie biletowej przy stadionie, gdzie pracownicy będą dokładnie sprawdzać, ile dany kibic odwiedził spotkań swojego zespołu w tym sezonie. Czyli plany były, masowe mobilizowanie się w mediach społecznościowych było, ale z wyśmiania najbardziej znienawidzonego rywala ostatecznie wyszły nici.

fot. Newspix.pl | źr. weszlo.com