Rozgrzewka przed Jaworznem!

Teraz coś z cyklu „ku pokrzepieniu serc!”. Jaworzno z 2012 roku i bramka z wygranego spotkania z Żynterem. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1-0. Ten mecz obalił 2 mity. Pierwszy, że możemy zagrać na zero z tyłu i to grając bez jakiegokolwiek nominalnego bramkarza ;-). Drugi mit to taki, że nawet potrafimy z kimś wygrać i to w sumie nie z byle kim, bo Żynter chyba każdy zna ;-). Bramka ładna a co ciekawe strzelec po golu zachował się trochę jak Shearer. Teraz liczę, że fetując brameczkę wykona coś w stylu Tino Asprilli ;-P

na takie akcje liczę w sobotę!

11 komentarzy do wpisu „Rozgrzewka przed Jaworznem!”

  1. Na takie akcje nie licz, bo mnie nie będzie! Tak na poważnie to zdejmuj buty z kołka i czyń powinność. ;)

    Co do bramki to dodam ciekawostkę, że gola strzeliłem koledze, który mieszka dwie ulice ode mnie. Tak, tak, świat jest mały…

    Cieszynka? Miał być Shearer to był, cieszę się, że poznałeś. Niech wiedzą, że Alan był bezlitosnym egzegutorem. Zresztą swojego czasu miał okazję pokarać Inter i to niejednokrotnie. W Libchavach była cieszynka Dembuś/Cisse to teraz może być Tino. Rozumiem, że chodzi Ci o tą: http://www.youtube.com/watch?v=u9LV9DJRMEw

  2. „Tak na poważnie to zdejmuj buty z kołka i czyń powinność. ;)”

    no wieczorem przy stole w hotelowym pokoju będę czynił powinność do jakiej zostałem wydelegowany ;)

    oczywiście pierwsza kolejka idzie z wygranego pucharu :D

Dodaj komentarz