Znalezione na mailu…

michał pol

Przeglądając stare maile trafiłem przypadkowo na krótką elektroniczną korespondencję, którą miałem przyjemność wymienić z dziennikarzem sportowym Michałem Polem. Rozmowa dotyczyła jego rzekomego kibicowania drużynie Newcastle United. Nie wiem skąd mi się to wzięło, że traktowałem go za fana „Srok”, ale właśnie wtedy (a był to 2009 rok) postanowiłem napisać do niego i zapytać się jak to faktycznie jest z tym jego kibicowaniem ;-). Odpisał mi tak (pisownia oryginalna): Hej. Nie jestem kibicem NUFC, ale to prawda, że sympatyzuje z tym klubem, a jego obecny los mocno mnie boli. Pierwszym meczem Premier League w życiu jaki obejrzałem na żywo był Tottenham (z Klinsmannem w składzie) – Newcastle jesienią 1994 (4:2). Zafascynowany Keeganem-Mesjaszem po meczu poprosiłem go o wywiad, a on zaprosił mnie na trening do Durham. Gadaliśmy ponad 30 min. Potem w Newcastle zostałem cudownie przyjęty – wejście na mecz, wywiady z Peterem Beardsleyem, Philippem Albertem, próbowałem z Andy Cole’m ale się nie dało;) A wszystko to w ramach podrózy poślubnej, żona wyrozumiale została wówczas w Londynie… Od tego czasu mam sentyment i do NUFC i do Keegana. Pozdro. Zawsze jakieś wspomnienia z naszym zespołem będzie mieć a co do przytoczonych przezeń faktów to na autorskim blogu też swego czasu przytaczał historię tegoż wywiadu z King Kev’em :-D. Ot, tak mi się wzięło na wspominki widząc na naszej ławce siwego karalucha…

1 komentarz do wpisu “Znalezione na mailu…”

Dodaj komentarz