Szatańska sobota

Swansea-Newcastle

Nie było nam dane wypić na wesoło cieszyć się z dobrej postawy zarówno „Srok” jak i Legii. Jeden i drugi mecz na żenująco słabym poziomie. Zaczęliśmy u Szatana i pomimo początkowych problemów ze złapaniem transmisji mecz udało się obejrzeć do końca. Gdy już każdy pogodził się z bezbramkowym rezultatem na kilka minut przed końcem straciliśmy bramkę… Na dodatek Siwy wpuścił Sholę, przez co uruchomił mój zakład i spowodował, że moje szanse znów maleją ;-)… Jak siwa idiota będzie wpuszczała go na 2 minuty to już widzę jak wygram ten zakład… Podczas meczu Newcastle zrodził się pomysł, aby iść na Legię i zobaczyć pewne zwycięstwo „Wojskowych”. Bartuś jednak zapomniał o jednym. Kiedy ja i Eljot idziemy na Legię to jest 0-0 ;-). Tak też było i tym razem. Po meczu wpadliśmy na kebaba i ponownie do Szatana. Co było później łatwo się domyślić… ;-). Jedno jest pewne. Wieczór przedłużył się dosyć mocno. Dla zmęczonych weekendem ważna informacja: kolejny mecz „Srok” dopiero w czwartek :-D. Chwała bohaterom długich nocy ;-)

3 komentarze do wpisu „Szatańska sobota”

Dodaj komentarz