Wkurzyłem się dzisiaj na Newcastle, więc wróciłem pamięcią do Trzcianki i naszych bramek tam zdobytych… To znaczy bramki. Zawsze to więcej niż zero, które sprezentowali nam Papisik i spółka. Bramka z cyklu: „ależ zawinął, jak to mówią: zerwał okno!”. Junior klasa! Spójrzcie proszę jak po bramce wraca nasz zawodnik win0. Niczym maratończyk, który właśnie kończy 42-gi kilometr ;-). Meta już blisko, jeszcze tylko kilka metrów do linii środkowej i finisz! Szkoda, że nie spełniło się Eljotowskie „siadamy na nich!”, bo w tym meczu mieliśmy szansę na coś więcej. Głos Eljota zdradza, że gdyby tylko mógł to by usiadł zdecydowanie na Arsenal ;-). No nic… Po turnieju usiedliśmy, ale do poważniejszych spraw ;-P.

PS. Chcecie, żebym wrzucił linki do całych meczów z Trzcianki? Oczywiście w celach szkoleniowych i taktycznych 😉