Quo vadis Newcastle?

magnificent-seven-poster

Zacząłem nietypowo – po łacinie ;-). Choć lepiej pasowałoby coś w rodzaju: kiedy gruba świnia przestanie robić chlew z tego klubu?! Wczorajszy mecz podtrzymał naszą passę meczów bez wygranej – a dokładnie passę porażek. Sam mecz? Ktoś określił ten występ jako „magnyfysent” ;-D. Coś w tym było. Co jeden to jeździec bez trenera głowy. Zaglądam w tabelę i liczę mecze do końca tej żenady. Jeszcze 6. Utrzymanie chuj raczy wiedzieć czy nie polecą raczej pewnie, ale spoglądając na ławkę rezerwowych(?) i trenerską(?) niczego nie można być pewnym. Od tego momentu zaczynam pasjonować się meczami QPR, bo to będzie wyznacznik tego czy utrzymamy się czy nie. Mecz sezonu coraz bliżej. 16.05.2015, Loftus Road, tym razem Duffik nie spierdoli nas z ligi – to dobry znak.

Bez nazwy-2

jak dobrze, że HULLje i inne Burnleje nie mają zamiaru utrzymać się

ASHLEYOUTCOM1

WON!!

3 komentarze do wpisu „Quo vadis Newcastle?”

  1. Pierwszy raz od 22 lat czekam z utęsknieniem na zakończenie sezonu. Ile razy do kurwy nędzy można oglądać błędy tego pajaca Wiliamssona?. Nie mogę zrozumieć,jak Carver może brać do kadry meczowej, tak niewidomego ogórka. Niech jak najszybciej kończy się ta nierówna walka, którą w każdym meczu zaczynamy osłabieni!!!

Dodaj komentarz