6 komentarzy do wpisu „Paweł Zarzeczny RIP”

  1. Zabrakło Gościa, ledwie dwa dni temu a ja nie mogę się pozbierać…dziwnie się z tym czuję, niedowierzam..i nie z tego powodu, że umarł ( to było kwestią niedługiego czasu) ja nie dowierzam, w sensie, że nie poznaje siebie i swojej reakcji na to co się stało. Jest mi cholernie źle. Ten stan to inaczej tęsknota, zakrapiana od soboty moimi własnymi łzami :-( Wkurzający mitoman, czy zapijaczony wieprz? zadufany buc, czy bredzący megaloman, pasożyt na krzywy ryj?…hmm Wybieram inny zestaw: Oryginał, prowokator, szyderca, złośliwy, ale nie cyniczny. Bluzgał słowem, ale nie upadlał. Spec od wsadzania kija w szprychy.Nie dał się podporządkować klikom wzajemnych adoracji ani doraźnym koteriom.Znał się ze wszystkimi, pił z każdym, ale de facto do nikogo nie należał. Facet który jak nikt umiał ” wyłożyć” laikom rzeczywistość ,taką, jaką naprawdę jest i nie tylko tę w wydaniu sportowym. Zaczynał zdanie od satyry i choćby następnie nie wiem jak bajdurzył, to i tak kończył myśl refleksją i to często niegłupią. Zawsze w życiu, w pracy, czy jako redaktor sportowy, felietonista, czy gawędziarz miał swoje zdanie ( zwykle niewygodne i na sztorc polit poprawności), kontestował rutynę, przełamywał nudę, obśmiewał nabzdyczone teksty i „mądrości”, kpił z kogo chciał hamulce nie istniały;nazywał rzeczy po imieniu a styl w jakim snuł wywody czy monologował był niepodrabialny…pyszałek i pieniacz; znał swą wartość i sikał z góry na hejterstwo… pił, ile chciał, żył jak chciał. Toteż był na swój sposób rutyniarzem w tej swojej nieprzewidywalności. Kto, go nie umiał rozgryź, to Go obrażał. Kokietował kobiety?…nie, On je tylko dzielił na głupie, ładne, brzydkie, lub pazerne. Uwielbiał za to kokietować samego siebie ;-) i jak mało kto przykuwał uwagę swoją osobą, nawet gdy tylko siedział napuchnięty, przedwczorajszy i mierzwił trzęsącymi się łapami stos gazet, to już się czekało na tą frazę, której jeszcze nie zdążył wybełkotać… to stanowiło o Jego szelmowskim uroku i nadawało Mu ten wyrazisty ryt, odróżniający Go od masy pospolitych dziennikarskich miernotek. Nienawidzony był i uwielbiany, bo..nie bał się włożyć głowy tam, gdzie inni baliby się nawet spojrzeć.Ta zadziorność, uszczypliwość,krnąbrna bezczelność i bezbłędne riposty, pozostaną niezapomniane, już teraz, już dziś należą do żelaznego repertuaru dziennikarstwa, takiego krwistego, ociekającego natrętną pasją, takiego który albo się kocha albo nienawidzi…Bardzo będzie mi brakować programów i felietonów Pawła ( Pana Pawła) i już nigdy nie poczytam stałej poniedziałkowej rubryki w „Weszło”, nie obejrzę pokręconych i zakręconych komentów w OMS, nie usłyszę w „SF”” Jego ciętych ripost przegryzanych tuzinem rogalików ;-) i już nigdy nie wbiję się w program na TV Rep. 0 20.30, gdzie ludziska z całej Polski, wbijają z uporem na linię, by uwolnić przy Nim uporczywe myśli: „Witaj Pawełku, wreszcie udało mi się do Ciebie dodzwonić, bo wiesz, mam taki bul głowy…”. Tego już wszystkiego nie będzie.. Smutno. Wielki żal…a jeśli pomyślałeś sobie Pawle, że ten wczorajszy mecz Czarnogóra-Polska miałby się odbyć bez Ciebie, to się grubo myliłeś..dobry Bóg i o to zadbał – obejrzałeś go z loży VIP-owskiej, po Niebieskiej stronie, pobłażliwie podśmiewając się, że tyle zrobiłeś zamieszania tym swoim odejściem…tylko skąd wiedziałeś już tydzień temu, że ta Czarnogóra i to wszystko, to nie będzie już Twój problem?.. :-( Spoczywaj w pokoju, wierny kibicu, niepoprawny krytykancie, dobrotliwy prześmiewco, tragiczny hedonisto!

Dodaj komentarz