Promyczek nadziei? Szkoda, że od sędziego…

Nareszcie wygrana! Ufff kurwa, bo już myślałem, że zwycięstwo obejrzymy dopiero w 2013 roku. Z drugiej strony jeśli ta wygrana ma umocnić pozycję Siwego to już wolę, żeby te całe przepowiednie Majów z tym końcem ich kalendarza okazały się prawdziwe… Dembuś wczoraj pokazał, że należy „pieprzyć go, czarni piłkarze tacy właśnie są, tylko pieniądze, zero jakiegokolwiek przywiązania…”. Taaak… Wypierdolmy go i grajmy wirtuozami typu bracia Amełobi i Papiss „nic nie chce wpaść” Cisse. Tak, to jest przepis na sukces Siwego i wielu jego fanów z nufc.pl. Generalnie nie ma nad czym się spuszczać. Graliśmy w 80 minut z przewagą jednego piłkarza, choć mając w składzie Simpsa i Willowa to nie było zupełnie widać tej różnicy. Ten mecz należało wygrać i też tak było. Inna sprawa, że Fulham za tydzień zaaplikuje nam 4 sztuki i będzie po promyku nadziei…

Kibicowsko wczoraj nie było najgorzej. Woody, Eljot, Wariat i ja. Szkoda, że kolega od szalika, czyli ten prawdziwy „Wariat” ze stronki nie raczył się pojawić. Widocznie miał za daleko. Chyba rzeczywiście wyślij mi ten szalik pocztą (o ja pierdolę…), bo inaczej nie doczekam się go do świąt Wielkanocnych… Po co mówić, że się będzie a potem odpierdala się jakieś krzywe akcje…? Szanujmy się, tym bardziej nie jest nas tak dużo jak fanów zjebanej Farselony czy nowych przerzutów kibicującym Dortmundowi… Po meczu mała dogrywka z Eljotem i jedno piwko więcej z okazji nie kursujących tramwajów ;-). Kolejny mecz w czwartek. Do zobaczenia!

1 komentarz do wpisu “Promyczek nadziei? Szkoda, że od sędziego…”

Dodaj komentarz