Szatańskie walentynki…

Ręce opadają i tylko wkurwiam się na samą myśl, że muszę o tym napisać. Jebany skandal. Czy Interpol to widział? Jakie sumy poszły na zakłady w Singapurze? Ile tych jebanych żółtych konusów trafiło dokładny wynik 0:0? Czy ktoś może odpowiedzieć mi na te pytania?… Przekręt jak chuj. Szkoda gadać, ale nie zostawię tak tego. Już napisałem do buka, żeby mi wyjaśnili co to za cyrk wczoraj odbył się na tym meczu. Mam już potwierdzenie wysłania: Twoja wiadomość została wysłana. Numer zgłoszenia to: 302R6004062398. Niech mi to wytłumaczą jak to jest możliwe, że okradają ludzi w biały dzień  puszczając to jeszcze w TV! Na meczu byli: Bartek, Eljot, Szatan i ja. Wariata zabrakło, bo wolał sobie poruchać jednak nie dał rady wyrwać się od obowiązków. Po meczu tradycyjnie kebabik, ale znowu był zmiennik Aladyna i nawet nie dał wejść do kibla ;-). Nie no ciągle nie mogę uwierzyć, że tak nas wyjebali na kasę. Mam nadzieję, że konklawe odbędzie się bez takich akcji i mój faworyt wygra ;-).

metalist

a zaczęło się tak miło… ;-)

gdzie tu spalony?

i gdzie tu kurwa jest spalony???

3 komentarze do wpisu „Szatańskie walentynki…”

  1. No ładnie sobie pograli z nami… Nie zmienia to faktu, że Papiss mógł nas znacznie przybliżyć do awansu do kolejnej fazy rozgrywek. Coś mu nie wpada w tym sezonie. Sholer chyba czeka na derby, żeby coś strzelić…

Dodaj komentarz