Kategoria: Sezon 2015/16

NARESZCIE nad kreską!

Długo czekaliśmy na ten moment. Wygrana z Siwym dała nam trochę oddechu i teraz to Sunderland i Norwich muszą nas gonić. W teorii wystarczy wygrać oba mecze do końca i nie oglądać się na innych, ale w praktyce nie będzie to łatwe. Villa punktów nie odda, bo zapewne chce jeszcze jakiś mecz przed spadkiem wygrać. Wygrana z Villą da nam nadzieję, że być może remis z Tottenhamem zapewni nam utrzymanie. Brak 3 punktów z AV przekreśla wszystko (lub prawie wszystko).

Prośba do Beniteza jest tylko jedna: wypierdol z „11” tego debila Papissa. Dajmy sobie szansę na utrzymanie. Bez niego będzie łatwiej!

tabela-30.04

a tak punkt zdobywa Sunderland – karny w 92 minucie…


Już jesteśmy na memach ;-)

mem-nufc


Nadzieja nie gaśnie. Punkt na Anfield

tabela_23.04

Kolejny punkt, który nie był uwzględniany w kalkulacjach. I bardzo dobrze. Sytuacja na koniec sezonu robi się coraz bardziej ciekawa. Dla nas plan jest prosty. Trzeba wygrać dwa najbliższe mecze – z Siwym i z Villą – oraz liczyć na potknięcia rywali. Być może przy dobrym układzie w tabeli Tottenham w ostatniej kolejce już będzie grać o pietruszkę (co za czasy, żeby kibicować Leicesterowi…) i wtedy jest szansa na kolejny jeden lub 3 punkty. Absolutna podstawa to wygrana z Crystal Palace.

Terminarz Sunderlandu:

  • Sunderland v Arsenal | Stadium of Light
  • Stoke v Sunderland | Britannia Stadium
  • Sunderland v Chelsea | Stadium of Light
  • Sunderland v Everton | Stadium of Light
  • Watford v Sunderland | Vicarage Road

Terminarz Norwich:

  • Arsenal v Norwich | Emirates Stadium
  • Norwich v Man Utd | Carrow Road
  • Norwich v Watford | Carrow Road
  • Everton v Norwich | Goodison Park

Sędziowie zepsuli show. The Citizens szczęśliwie urwali punkt Newcastle

anital-gol-mancity

Kto przewidywał pewne zwycięstwo Manchesteru City, niech pierwszy rzuci kupon i to od razu do kosza, bo jego wartość zrównała się z wartością przedwczorajszej gazety. Można chwalić zespół Pellegriniego po takich meczach jak ten z Chelsea w sobotę, ale taka błazenada, jaka miała miejsce na St James’ Park, z drużyną, którą leją prawie wszyscy w Premier League, zasługuje na nominację do jakiegoś „Łapu Capu”. Tak – może powinąć się noga. Tak – można zremisować, nawet z takim Newcastle, ale w takim stylu jak dziś? Mamy wrażenie, że fani City najchętniej wysłaliby piłkarzy pieszo w drogę powrotną.

To nagłówek z weszło. Mój komentarz będzie krótki: taki chuj! ;-P

Wyglądało to trochę tak, jakby któryś z gości w błękitnej koszulce krzyknął: „Hej, dość tych wygranych, czas się wygłupić”. Po czym wszyscy, jak jeden mąż odpowiedzieli: „Tak jest!”. Były fragmenty, były momentami nawet groźnie wyglądające strzały De Bruyne, Navasa, znakomita setka Aguero, w której -nie mamy pojęcia dlaczego – zostawił lekko nogę i licząc być może, że sędzia użyje gwizdka i wskaże na „wapno”. Nic takiego jednak nie miało miejsca, a okazja na gola była wyborna – w końcu Argentyńczyk miał już położonego bramkarza.

Generalnie rzucał się w oczy brak składności w tym wszystkim, wkradała się niedokładność, a gdyby Aguero z taką samą częstotliwością otrzymywał jedzenie, jak podania od swoich kolegów – prawdopodobnie z głodu kopnąłby w kalendarz. W tym miejscu jesteśmy winni wspomnieć o kluczowej sytuacji. W pierwszej połówce, owszem, otrzymał od Kolarova zagranie wymierzone co do centymetra, problem jedynie w tym, że był na jakimś stumetrowym (no dobra, nie stu, ale ewidentnym!) spalonym. Wyglądało to tak:

spalony_mancity

Nie mamy pomysłu, gdzie w tym momencie wzrokiem błądził łysiejący pan z chorągiewką, ale mamy podejrzenie graniczące z pewnością, że obserwował wszystko, tylko nie to, co dzieje się na boisku. W paru innych sytuacjach również zachowywał się niepewnie, przez co mamy wątpliwości, czy nadawałby się do trzymania chorągiewki w meczu Albatrosów z Orłami Otwocka.

Newcastle? Przede wszystkim zaimponowało dzięki bramce zdobytej przez Vurnona Anitę po kapitalnym rajdzie, ale miało też sytuacje po strzałach Sissoko i Cisse. Gdyby nie oczywista pomyłka arbitra, można byłoby pokusić się o komplet punktów i przynajmniej na pewien czas wydostać się spod czerwonej kreski. A tak 1-1 – jedno „oczko” i sytuacja bez zmian. Gorsza jest tylko Aston Villa, która już macha na powitanie w kierunku Championship.

I jeszcze kilka słów ode mnie: Aston Villa to może sobie machać, ale Prestonowi czy Ipswich na powitanie Championship. My póki co to nie przegraliśmy 20 meczów z rzędu jeszcze walczymy i jak dobrze pójdzie to długo nie spotkamy się z Villą w tej samej lidze.

Szkoda, że Benitez z uporem choroby psychicznej maniaka stawia na Papissa w pierwszym składzie, gdzie ewidentnie widać, że facet nie kuma bazy na boisku i jest zagubiony na boisku niczym flagi Jagi w Warszawie ;-). Na przeciwległym biegunie nasza ostoja w bramce. Elektryczny Darlow, któremu kolejny mecz szwankuje „koszyczek”. On odbija, siatkówka kurwa… – cytując klasyka. Dobry i punkt. Walczymy dalej!