Kategoria: Sezon 2015/16

Steve McClaren

dav

Jako zawodnik występował w klubach niższych lig. Był środkowym pomocnikiem Hull City, Derby County, Lincoln City, Bristol City i Oxford United. Sportową przygodę zakończył w wieku dwudziestu siedmiu lat z powodu kontuzji.

W sumie prowadził reprezentację w 18 spotkaniach, zanotował 9 zwycięstw, 4 remisy i 5 porażek. Dzień po decydującym o awansie (Anglikom wystarczał remis) meczu z Chorwacją (2:3 w Londynie) otrzymał wymówienie.

(…) eksperymenty taktyczne (McClaren na pewien czas powrócił do odstawionego w 1999 roku systemu 1-3-5-2), a także uległy charakter samego trenera, który nie potrafił przeciwstawić się coraz bardziej agresywnym mediom, nazywającym go „McClownem” lub „Myszką Miki.

Sukcesy szkoleniowe

-Puchar Ligi Angielskiej 2004, finał Pucharu UEFA 2006 (w czasach, gdy na polskich boiskach „brylował” niejaki Nędza vel Władeczek – przy. własny) oraz 1/8 finału Pucharu UEFA 2005 z Middlesbrough
-mistrzostwo Holandii 2010 i wicemistrzostwo Holandii 2009 z Twente Enschede

Myślałem, że po Siwym to już będzie tylko lepiej, ale jak to mawiał pewien klasyk „angielski cep zamienił angielskiego cepa”. Pomidor. Nie kurwa żadna gra w pomidora, tylko łysiejący jegomość o sino-bordowej facjacie. Steve McClaren we własnej osobie.

Czy 19 spotkań to mało czy dużo, żeby ocenić pracę następcy Siwego? Czy pół sezonu to za szybko? Czy 4 zwycięstwa w 19 spotkaniach to okazały dorobek? Czy teraz może czepiam się? A może szukam kwadratowych jaj, bo „jest super, więc o co ci chodzi?”… Taa, jest dobrze, tyle że kurewsko daleko od OK. 4 zwycięstwa, z czego dwa w grudniu, kanonada z Norwich, gdzie nawet strzał w trybuny rykoszetami lądował w bramce i wygrana z Burnemutami czy jak tam ich zwą. Mniejsza z tym, ale ta wygrana utwierdziła mnie w przekonaniu, że o piłce wiem tyle, co o graniu w Okęciu na… skrzypcach ;-). Wróćmy jednak do bohatera tego postu. Nasz Pomidorek od początku wyglądał na lekko zgniłego, ale wiadomo jak to z warzywami, lepiej spróbować niż od początku narzekać, że miękki i niesmaczny. Hm, no to żeśmy sobie posmakowali kurwa. Smacznego. Zatem wraca pytanie kiedy w Newcastle będzie jakiś normalny menedżer. Normalny, tj. nie jakiś angielski cep typu: Souness, Roeder, Allardyce, JFK (też nieźle pomidorowaty), Hughton no i Siwy… Kurwa ile tego było a ja zadaję sobie pytanie, kiedy zaczniemy coś grać i liczyć się w stawce. Wystarczy spojrzeć na nazwiska tych orłów i wszystko jasne. Jedno trzeba oddać Pomidorowi, w zmianach jest nawet bardziej irytujący niż Siwy a do tego są tak przewidywalne niczym scenariusz w filmach porno. O ile za kadencji Siwego, co by o nim nie wyklinać mówić to jednak człowiek był raczej pewny utrzymania, to w przypadku Pomidora zacząłbym się lekko niepokoić. Gdy Papiss na stałe zadomowi się w pierwszym składzie po ostatnim drobnym urazie będzie można mówić już o panice, a gdy w styczniu nie zakupimy ze 2 obrońców i jednego pomocnika to będzie wręcz spory kibel i utrzymanie się w Premier League Pomidor będzie mógł sobie zapisać w Wikipedii na równi ze swoimi największymi sukcesami, czyli finałem Pucharu UEFA i mistrzostwem Holandii – tej bardzo wymagającej ligi.


West Bromwich Albion – Newcastle United 1:0


Prezentów czas

Blog „Funny Old Game” (http://funny-old-game.przegladsportowy.pl/) jak co roku rozdaje prezenty menedżerom zespołów w Premier League. Co otrzymał nasz Pomidor?

Steve McClaren – kapsuła czasu
Prowadzący Newcastle Anglik w święta chętnie wszedłby do kapsuły czasu i przeniósł się o kilka lat wstecz, by powspominać piękne chwile. Konkretnie czasy, gdy prowadził Middlesbrough. To były ostatnie lata, kiedy późniejszy selekcjoner odnosił w swoim kraju sukcesy: dał Boro Puchar Ligi i doprowadził ich aż do finału Pucharu UEFA. Później poległ w każdej kolejnej pracy na Wyspach: reprezentacja – klapa. Nottingham Forest – klapa. Derby County – klapa. Newcastle – jak na razie też klapa. Sroki są tylko dwa punkty nad strefą spadkową.

No taa… Pomidor ostatnie sukcesy osiągał w czasach, gdy „Nędza” dawał Legii mistrzostwo Polski w Zabrzu, czyli… sto lat temu. Kiedy kolejny sukces? Za pół roku jak dobrze pójdzie – utrzymanie Newcastle z Papissem w pierwszym składzie. Nie lada wyczyn!


Remis na wodzie

Klasyka. Znowu wyjebali mnie z bonusem w typerku tam, gdzie teoretycznie jesteśmy faworytem gubimy punkty. Dalej nie rozumiem dlaczego Papiss wychodzi w pierwszym składzie. Czy mecz ze Spurs nie pokazał, że już wystarczy tych eksperymentów? Podobnie de Jong… Z ilu metrów trzeba mu zagrać na ten łeb, żeby trafił przynajmniej w bramkę? Nie mówię już o golu. Wynocha do Holandii do braciszka…


:-)