Kolejny mecz za nami. Napastnicy dalej żyją w klimacie i zadumie ramadanu. Wychodzą też ciężkie boje z Atromitololososem i okupiony w bólach awans… Siwy biega po linii, stroi głupie miny, udaje skupionego na taktyce a pożytku z tego nie ma za grosz! Bramka dla AV oczywiście padła po akcji naszą… no kurwa nikt nie zgadnie! Proszę ja Was mianowicie po akcji naszą PRAWĄ stroną! Wow! Już widzę to zdziwienie na waszych gębach i pierwszą myśl: co on pierdoli? Nasza prawa strona jest nie do przejścia… (no ale do obiegnięcia to spokojnie i to za każdym razem). Benek ratuje nam dupę! Już nie wiem do kogo mam składać podziękowania za to, że Siwy nauczył Benka zespołowej gry. Wybiorę się chyba dzisiaj do osiedlowego sklepu monopolowego i tam jest taka książka życzeń i zażaleń. Normalnie napisze w niej obok wpisu „obsługa niemiła i nie mają wydać z 50 zł” swoje zdanie: Dzięki Siwy za nawrócenie Benka. Jesteś najlepszym z pseudo-trenerów! 🙂 Poniżej 2 pozytywy po AV: bramka Benka i zejście Simpsa. Wiem, wiem niedługo będę miał całą kolekcję wideo zejść naszego pseud-grajka z placu gry… Mimo wszystko za każdym razem czuję niesamowitą ulgę jak widzę, gdy opuszcza boisko. Czuje się od razu bezpieczniej – porównywalnie bezpiecznie jak w aucie Tomka podczas przejażdżki po Görlitz).


Ben Arfa (59′) 1-1


Zejście Simpsa!