Tag: Newcastle United

Ze świętowania spadku znienawidzonego rywala nici

nufc_fans

Nienawiść pomiędzy kibicami Sunderlandu i Newcastle trwa od niepamiętnych czasów. Nie ogranicza się tylko i wyłącznie do świata piłkarskiego, bo dotyka również samych miast, które – abstrahując od sportu – rywalizują między sobą od XVII wieku. Minęło tak wiele lat, a relację zwaśnionych sąsiadów zbytnio się nie poprawiły. Co więcej – właśnie został do nich dopisany kolejny rozdział. Sunderland jest o krok od spadku z Championship, więc opromienieni tym faktem fani Newcastle postanowili… pojawić się na jego domowych meczach. Klub jednak zachował czujność i do tej sytuacji prawdopodobnie nie dojdzie.

Sunderland może dokonać nie lada wyczynu i w ciągu dwóch sezonów spaść z Premier League do League One. Sześć lub siedem punktów straty do bezpiecznej lokaty (jeżeli Barnsley wygra zaległy mecz) na cztery kolejki przed końcem to dość nieciekawa perspektywa. Tym bardziej dla zespołu, który na czternaście ostatnich spotkań ligowych triumfował w… jednym. Sunderland zmierzy się z Reading (W), Burton Albion (D), Fulham (W) i Wolverhampton (D) i musiałby zaliczyć niesamowitą, wręcz irracjonalną serię, by zachować ligowy byt.

tabela_championship

Kibice Newcastle oczywiście nie mogli odpuścić sobie okazji do wyśmiania zwaśnionego rywala i wymyślili, że odwiedzą go na jego domowych spotkaniach. Taka sytuacja miała już miejsce w 1987 roku, kiedy Sunderland po raz pierwszy w swojej historii spadł do trzeciej ligi. Wówczas na Roker Park (dawny obiekt klubu), na meczu decydującym o degradacji gospodarzy, pojawiło się około 1000 fanów Srok.

Zapewne czekałaby nas powtórka z rozrywki, ale władze Czarnych Kotów postanowiły jednak wprowadzić ostre restrykcje przed meczami z Burton i Wolverhampton. Bilety na dwa ostatnie domowe spotkania będzie można kupić jedynie w kasie biletowej przy stadionie, gdzie pracownicy będą dokładnie sprawdzać, ile dany kibic odwiedził spotkań swojego zespołu w tym sezonie. Czyli plany były, masowe mobilizowanie się w mediach społecznościowych było, ale z wyśmiania najbardziej znienawidzonego rywala ostatecznie wyszły nici.

fot. Newspix.pl | źr. weszlo.com


Wakacyjne spotkanie z Wilkami ;-)

wolfsburg-newcastle_2.08.2017

Po 3 latach przerwy ponownie najechaliśmy na Niemcy zobaczyć „Sroki” w akcji. Tym razem padło na miasto Volkswagena, czyli Wolfsburg.

Wyjazd na mecz zaplanowaliśmy około północy z wtorku na środę. Po drodze zabraliśmy kibiców z Łowicza i bez większych problemów (początkowo tylko z klimą ;-0) dotarliśmy do celu. Jako że byliśmy sporo przed rozpoczęciem trochę pokręciliśmy się po okolicy. Blisko obiektów VfL znajduje się Autostadt – „miasteczko koncernu Volkswagen”. Generalnie ciekawe miejsce, ale żeby coś więcej zobaczyć potrzebne były bilety. My jak zwykle „don’t have tickets”, więc zamiast zwiedzać… odsypialiśmy w aucie trudy podróży ;-).

Gdy do meczu było już blisko udaliśmy się pod obiekt, na którym rozgrywano mecz sparingowy. Tam spotkaliśmy 2 fanów Newcastle z Polski oraz… Kubę Błaszczykowskiego, który szedł sobie na stadion na rozgrzewkę. Z innych ciekawych postaci był też Mario Gómez, ale ten dla odmiany nie był zainteresowany kontaktami z kibicami i truchtem szybko przemieścił się na obiekt (w sumie do czego tak się spieszył jak nawet minuty nie zagrał?…). Po kilku chwilach zaczęliśmy wchodzić na sektor gości. Tam ochrona uparła się, że każdy wnosi w kroku racę i dość wnikliwie sprawdzali „te” miejsca ;-). Jaki kraj, taki obyczaj ;-). Na sektorze rozwiesiliśmy nasze flagi (jak się okazało doskonale widoczne w relacji TV z meczu) i mogliśmy w spokoju patrzeć na rozgrzewkę Newcastle United. Na sektorze ostatecznie zameldowało się około 250 osób (wyliczenia z NUFC.com) i w takim gronie dopingowaliśmy „Sroki” w boju z „Wilkami”. Co do samego meczu to raczej bez historii (no może warta zapamiętania była bramka z wolnego, którą zdobył Ritchie). Wolfsburg mocno rezerwowym składem niewiele mógł zdziałać w meczu i ostatecznie przegrał z Newcastle 1:3.

Po meczu poczekaliśmy na piłkarzy NUFC, którzy tego dnia podróżowali autokarem Hannoveru ;-). Kto miał szczęście to zrobił zdjęcie z jednym czy drugim grajkiem. Po wszystkim zawinęliśmy się do centrum miasta na coś do jedzenia i można było ruszać w drogę powrotną. Wtedy okazało się, że auto nie do końca dobrze zniosło podróż do Wolfsbura i czekanie na nas w słońcu na parkingu ;-). Nie mając innej alternatywy jednak ruszyliśmy w stronę Polski. Szło pięknie dopóki nie dotarliśmy na stację benzynową po stronie (na szczęście) polskiej. Tutaj samochód już zbuntował się na dobre, więc… trzeba było szukać innych opcji transportu ;-). Łatwo nie było, ale ostatecznie każdy z nas dotarł do domu, czy to przez Poznań, czy przez Sieradz… Jaka to różnica? ;-)

Na zakończenie tradycyjne podziękowania za kolejny ciekawy trip z przygodami pod banderą „Toon Army Poland” i teraz nic tylko czekać na sprawne auto rozpoczęcie sezonu Premier League!

Division Warsaw on Tour 2017


NUFC 4ever


Znamy terminarz „Srok” na sezon 2016/2017

terminarz_2016-2017