Tag: pomidor

Zgodnie z planem o puchar pogramy za rok

watford-nufc

Obejrzałem skrót meczu i pierwsza reakcja to: „ja pierdole, Wijnaldum…„. W sumie nie wiem dlaczego tak zareagowałem, bo każdy, kto przychodzi do Newcastle nagle zapomina jak się dobrze gra. Czy to piłkarz roku w Holandii czy wielkie „gwiazdy” ligi francuskiej… Wychodzą na trening, widzą Siwego Pomidora i… koniec. Zaczyna się równanie poziomem do Garbusa, Willow’a i tego typu wybitnych graczy. Żenada.

Puchar odhaczony, teraz skupiamy się na lidze, ogrywamy beznadziejnie słaby Manchester (bo jeśli nie teraz to do chuja kiedy?!), potem wygrana z „Młotami” specjalnie dla kibiców jadących na mecz z Polski (dobra, dobra, żartowałem ;-P, obejrzymy sobie 90 minut padliny a jaki wynik będzie, tego to nawet Pomidor nie potrafi przewidzieć) i wygrzebujemy się ze strefy spadkowej. Najlepiej bez Pomidora, czego sobie i wszystkim życzę w obecnym okienku transferowym.


Watford – Newcastle 1:0

 


Steve McClaren

dav

Jako zawodnik występował w klubach niższych lig. Był środkowym pomocnikiem Hull City, Derby County, Lincoln City, Bristol City i Oxford United. Sportową przygodę zakończył w wieku dwudziestu siedmiu lat z powodu kontuzji.

W sumie prowadził reprezentację w 18 spotkaniach, zanotował 9 zwycięstw, 4 remisy i 5 porażek. Dzień po decydującym o awansie (Anglikom wystarczał remis) meczu z Chorwacją (2:3 w Londynie) otrzymał wymówienie.

(…) eksperymenty taktyczne (McClaren na pewien czas powrócił do odstawionego w 1999 roku systemu 1-3-5-2), a także uległy charakter samego trenera, który nie potrafił przeciwstawić się coraz bardziej agresywnym mediom, nazywającym go „McClownem” lub „Myszką Miki.

Sukcesy szkoleniowe

-Puchar Ligi Angielskiej 2004, finał Pucharu UEFA 2006 (w czasach, gdy na polskich boiskach „brylował” niejaki Nędza vel Władeczek – przy. własny) oraz 1/8 finału Pucharu UEFA 2005 z Middlesbrough
-mistrzostwo Holandii 2010 i wicemistrzostwo Holandii 2009 z Twente Enschede

Myślałem, że po Siwym to już będzie tylko lepiej, ale jak to mawiał pewien klasyk „angielski cep zamienił angielskiego cepa”. Pomidor. Nie kurwa żadna gra w pomidora, tylko łysiejący jegomość o sino-bordowej facjacie. Steve McClaren we własnej osobie.

Czy 19 spotkań to mało czy dużo, żeby ocenić pracę następcy Siwego? Czy pół sezonu to za szybko? Czy 4 zwycięstwa w 19 spotkaniach to okazały dorobek? Czy teraz może czepiam się? A może szukam kwadratowych jaj, bo „jest super, więc o co ci chodzi?”… Taa, jest dobrze, tyle że kurewsko daleko od OK. 4 zwycięstwa, z czego dwa w grudniu, kanonada z Norwich, gdzie nawet strzał w trybuny rykoszetami lądował w bramce i wygrana z Burnemutami czy jak tam ich zwą. Mniejsza z tym, ale ta wygrana utwierdziła mnie w przekonaniu, że o piłce wiem tyle, co o graniu w Okęciu na… skrzypcach ;-). Wróćmy jednak do bohatera tego postu. Nasz Pomidorek od początku wyglądał na lekko zgniłego, ale wiadomo jak to z warzywami, lepiej spróbować niż od początku narzekać, że miękki i niesmaczny. Hm, no to żeśmy sobie posmakowali kurwa. Smacznego. Zatem wraca pytanie kiedy w Newcastle będzie jakiś normalny menedżer. Normalny, tj. nie jakiś angielski cep typu: Souness, Roeder, Allardyce, JFK (też nieźle pomidorowaty), Hughton no i Siwy… Kurwa ile tego było a ja zadaję sobie pytanie, kiedy zaczniemy coś grać i liczyć się w stawce. Wystarczy spojrzeć na nazwiska tych orłów i wszystko jasne. Jedno trzeba oddać Pomidorowi, w zmianach jest nawet bardziej irytujący niż Siwy a do tego są tak przewidywalne niczym scenariusz w filmach porno. O ile za kadencji Siwego, co by o nim nie wyklinać mówić to jednak człowiek był raczej pewny utrzymania, to w przypadku Pomidora zacząłbym się lekko niepokoić. Gdy Papiss na stałe zadomowi się w pierwszym składzie po ostatnim drobnym urazie będzie można mówić już o panice, a gdy w styczniu nie zakupimy ze 2 obrońców i jednego pomocnika to będzie wręcz spory kibel i utrzymanie się w Premier League Pomidor będzie mógł sobie zapisać w Wikipedii na równi ze swoimi największymi sukcesami, czyli finałem Pucharu UEFA i mistrzostwem Holandii – tej bardzo wymagającej ligi.


West Bromwich Albion – Newcastle United 1:0


Remis na wodzie

Klasyka. Znowu wyjebali mnie z bonusem w typerku tam, gdzie teoretycznie jesteśmy faworytem gubimy punkty. Dalej nie rozumiem dlaczego Papiss wychodzi w pierwszym składzie. Czy mecz ze Spurs nie pokazał, że już wystarczy tych eksperymentów? Podobnie de Jong… Z ilu metrów trzeba mu zagrać na ten łeb, żeby trafił przynajmniej w bramkę? Nie mówię już o golu. Wynocha do Holandii do braciszka…


Kilka słów po Looserpool’u

gini_lpoll

Gini dobija padlinę Liverpool

Tradycyjnie mecz z dobrym zespołem i… wstydu nie było. Szkoda, że nie potrafimy tak grać z Watfordami, Leicesterami czy innymi Bournemouthami. Spinanie się na Chelsea, Looserpool czy Manchester United to nie recepta na utrzymanie. Tym większe słowa uznania, bo mecz zaczęliśmy w dziesiątkę z Papissem w ataku. O dziwo nawet Damecik przy 1:0 zaczął myśleć na boisku i nie był dostarczycielem rożnych. Dalej niezrozumiałe są zmiany Pomidora. Wchodzi Gouffran?! Koleś do umycia już w styczniu? Tak samo jak trzymanie na placu wiecznie spalonego Papissa. Ile można akceptować jego boiskowe wygłupy? Szkoda, że Sissoko przestał starać się, bieganie koło rywala na alibi, spacery w okolicy środka boiska… Czyżby skończyła się motywacja? Fajnie, że wygrali, ale to dalej nic nie oznacza. Looserpool nie postawił nam nie wiadomo jakich warunków a prawdę mówiąc rozegrali słabe zawody. Jeśli dodamy do tego fakt, że prawie wszystkim naszych chciało się grać to i wynik był jaki był. Żadna to sensacja według mnie. Szkoda, że taki mecz zdarza się raz na miesiąc…

Oceny wg division-warsaw.pl

Rob Elliot – całkiem pewny w bramce, potrzebował kilku spotkań, aby poczuć grę. W drugiej połowie bawił się w Małachowskiego. Kto wie czy nie większa kariera czekałaby go w rzucie dyskiem?
Daryl Janmaat – z tyłu jak zwykle bardzo przeciętnie, ale jest szybki, ma ciąg na bramkę, do pomocy go!
Fabricio Coloccini – Colo na swoim poziomie, każdemu zdarzy się słabszy mecz, ale cały czas to pewny punkt zespołu
Chancel Mbemba – nasz „nastolatek” gra, jakby miał już z 10 lat doświadczenia w występach na najwyższym poziomie. Ja tam nie wnikam w jego wiek, 21 lat czy tam 28, co to dla nas za różnica? ;-)
Paul Dummett – Garbusek jak zwykle na początku zrobił kilka rożnych dla The Reds, kilka razy poszedł na raz, tradycyjnie z głową w kroku, ale w drugiej połowie jakby zmądrzał, nie wybijał na oślep, poprawne zawody po przerwie
Moussa Sissoko – po co głupio biegać, jak można mądrze stać? O tym myślał dziś pan Moussa?
Jack Colback – ginger Pirlo robił swoją robotę z tyłu, czyścił, biegał, ale wyraźnie brakuje mu jakiegoś ofensywnego pomocnika…
Vurnon Anita – Kaczka bez większych błędów, ale razem z Colbackiem za mało do przodu grają
Georginio Wijnaldum – Gini jedna bramka na pół z trupią czachą i druga po podaniu Sisso już na spokojnie. Jak na debiutancki sezon w Premier League jest całkiem dobrze
Siem de Jong – dalej bez rewelacji, cały czas nie spełnia pokładanych w nim nadziei…
Papiss Cisse – o tej pale to już szkoda pisać, jego jedynie poprawne zagranie to zejście z boiska w 82 minucie meczu, dlaczego tak późno?!
Yoan Gouffran – następny talent czystej wody, nie wiem po co tego paralityka wpuszczono na boisko
Florian Thauvin – niewiele pokazał, bo i czasu wiele nie miał
Ayoze Perez – Cygan tradycynie daje sporo z przodu, szkoda, że nie grał od początku meczu.