Kategoria: Felietony

Tako rzecze prezes… (9)

Tako rzecze prezes...

Siedziałem dosyć długo cicho, ale czas przerwać milczenie. Prezes musi podsumować ostatnie dni i tygodnie w klubie i nie tylko ;-)

Co (nie)dobrego w naszym Newcastle? Naszym… Ba… Nikt mnie nie zniechęci do tego klubu i jego kibiców. Żaden siwy kmiot, pojebany zarząd czy osoba pana Dżoł Kiniera – to tak słowem wstępu drogi Tomku ;-). Zatem co tam dobrego? Jak zwykle wszystko do góry nogami. Szukamy bramkarza (po kiego chuja to nie wiem…), dalej ściągamy z Francji nołnejmów, kebaby mają się coraz lepiej a w ataku status quo – pan Ce Ce i pan „legenda klubu” z ambicjami do wstąpienia do klubu stu. No i mamy spektakularne transfery z klubu: Perczinio out, Simps out. Pan Kinia działa i mimo, że pozwolił sobie na mały urlop to wierzę, że… skończą się pechowe dni, następny dzień otworzy nowy rozdział mi… jak to rymowało WWO w pewnym kawałku. Czekam(y) na spektakularny transfer do klubu – napastnika z górnej półki (byle nie z Francji). Fajnie byłoby wrócić do sprawdzonej opcji z Dembusiem, ale dla naszego zarządu to nieosiągalny temat. Należy wierzyć i łudzić się, że po takim „aktywnym” okienku transferowym nie nastąpi piękna tragedia i podzielenie losu QPR. Jak będzie? Przekonamy się o tym za niewiele ponad miesiąc jak zaczniemy nowy sezon od zwycięstw z Man City i oczywiście West Ham! Będzie dobrze!

Teraz trochę o sprawach kibicowskich. Przed nami XI zlot kibiców Newcastle. Miejsce Ustka. Zainteresowanie? Jak zwykle ogromne! Nie wiem czy nie zabraknie miejsc dla wszystkich chętnych. A tak na poważnie to w dalszym ciągu borykamy się z problemami z frekwencją. Jeśli zlot dojdzie do skutku to już będzie to ogromy sukces organizacyjny. Staramy się go nagłaśniać, ale tradycyjnie spotykamy się z dziwnie znajomą ciszą w temacie… Po 7 latach organizowania zlotów formuła w takim kształcie ulega (niestety) wyczerpaniu. Co dalej? Dobre pytanie. Zamkniemy się na innych w lokalnych społecznościach? Wszystko ku temu przemawia, ale nie jest to dobre rozwiązanie. Po to są zloty, turnieje, spotkania aby integrować się, spędzać wspólnie czas a nie tylko w 4 kątach i przed monitorem. Kilka dni w skali całego roku to nie jest dużo i rezerwacja czasu na zlot powinna być jedynie formalnością. Cały czas wierzę, że mimo wszystko uda się nam spotkać w Ustce i nawet pomimo kiepskiej frekwencji (a na to się zanosi) nie zniechęcimy się do kolejnych wyjazdów pod szyldem Toon Army Poland :-). Bez odbioru ;-).


Tako rzecze prezes… (8)

Tako rzecze prezes...

Kolejny turniej za nami to i przydałoby się słowo od Prezesa :-). Wypad do Trzcianki organizacyjnie bardzo udany. Pomysł z samochodem okazał się bardzo trafiony. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja pojechać Bartusiowym autkiem na niejeden wyjazd pod szyldem Toon Army Poland! ;-). Jeśli chodzi o wynik sportowy to mogę z pełnym przekonaniem napisać, że to bohaterka turnieju, na którą w tym roku zbierano pieniądze była najważniejsza. Same wyniki schodziły zdecydowanie na drugi plan ;-). Jednak nie byłbym sobą, gdybym nie podsumował wyczynów zwariowanych „Srok” z Polski. Trochę pisałem już o tym w podsumowaniu całego wyjazdu, ale zawsze warto bardziej zagłębić się i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Pierwsza sprawa, do której nikogo nie trzeba przekonywać to SKŁAD. Bez ludzi to możemy sobie jechać do Trzcianki (jak i na inne tego typu turnieje) całkowicie turystycznie, czyli na imprezę sobotnio-niedzielną a potem zostać na licytację i rozjechać się do domów. Czy o taki „udział” w turniejach nam chodzi? Nie ukrywam, że właśnie taki pomysł padł w Trzciance i być może dojdzie do tego, że będziemy jedynym zespołem podczas turnieju bez… zespołu :-D. Trudno oceniać przyczyny takiego  staniu rzeczy. Dla mnie (ale mówię tu oczywiście za siebie) niezrozumiałe jest, że nie można odłożyć sobie miesięcznie te chociażby 40 zł i uzbierać przez cały rok 480 zł. Taka kwota spokojnie wystarczy na nocleg, wpisowe i transport. Wiadomo, że każdy ma swoje priorytety i zaraz może powiedzieć: sorry kurwa, ale uzbieram sobie jeszcze 500 zł i będę miał na nowego Xboxa. Jasne! Jednak albo bawimy się w te turnieje albo dajemy sobie spokój i gramy w Tomb Raider FIFE 13 on-line przez neta. Nie mam zamiaru nikogo zmuszać ani pierdolić komuś za uchem, że znowu szkoła/praca/zepsuty samochód/bal maturalny/rozwolnienie/zupa za słona nie pozwoliła jechać z nami na turniej… Byłoby fajnie, gdyby zebrała się grupa kilkunastu osób będących w stanie jeździć na turnieje i pomagać na placu w uzyskiwaniu dobrych wyników. A właściwie to tylko tego nam brakuje ;-) dobrych wyników. Atmosfera jest super, organizacyjnie też jest o wiele, wiele lepiej niż podczas pierwszych wypadów na turnieje. Szkoda, że ciągle są osoby, które chowają się za parawanem pt. „pierwsza Trzcianka była chujowa, więcej tam nie pojadę!”. Fakt, pierwsza Trzcianka była mega chujowa i co z tego? Moja pierwsza randka z dziewczyną też była chujowa i co? Mam teraz założyć długi płaszcz i polować na dziewczynki (pozdro Wariat!) ? Nie wystarczą opinie tych co byli tam więcej niż jeden raz? Widocznie nie. Najłatwiej odpalić kompa, kliknąć na IE, wpisać adres nufc.pl/forum i już można zaczynać swój „udział” w turnieju. Super! Zatem informuje tych wiecznie niezadowolonych, że w tym roku spaliśmy na dworcu – było zajebiście, choć trochę zimno! Jakoś żyję i nawet z tego co zauważyłem dosyć dużo pieniędzy organizatorzy zebrali na osobę, która tego potrzebuje. Nie ukrywam najbardziej zdziwiło mnie, że nic z tej puszki nie wyjęli i nie przekazali na alkohol dla ochlapusów. Być może mylę się i na zapleczu rozbili skarbonkę na dynks dla wszystkich. Tak. To jest bardzo prawdopodobne. Ha! Więcej niż pewne! Wszystko zostało przepite. Yeahh! Dobra. Nie wiem po co się tym wszystkim egzaltuje. I tak nie przekonam tych, którzy „wiedzą swoje”. Ja ze swojej strony czuje się spełniony, że w tym roku oprócz samego udziału w turnieju daliśmy też koszulkę na licytację i pozostawiliśmy bardzo dobre wrażenie na wszystkich uczestnikach. No może nie przewidzieliśmy, że do licytacji koszulki nie znajdzie się nikt chętny (dzięki Siwy za dobre wyniki w tym sezonie!), ale jakoś wybrnęliśmy z sytuacji mając na uwadze potrzeby materialne głównej bohaterki turnieju. Tyle ode mnie. Ja jestem pod wrażeniem tego turnieju. Jeśli ktoś ma problem z tym, że „pierwsza Trzcianka była chujowa” to niech ma go dalej! Koniec.

PS. Miałem podsumować wyczyny zwariowanych „Srok” z Polski, ale jak zwykle w trakcie zmieniłem temat ;-). Zatem krótko i na temat. Niewiele brakowało do osiągnięcia lepszych wyników. Może gdyby na ławce było jeszcze ze 2 ogarniętych do gry to i wyniki prezentowałyby się inaczej… Nie mówię tu oczywiście o ścisłej czołówce turnieju, ale wyjście z grupy to była przeszkoda jak najbardziej do pokonania. Koniec!


Tako rzecze prezes… (7)

Tako rzecze prezes...

Czas na mały felietonik od Prezesa. To chyba dobry czas patrząc na datę 17-go stycznia. Dużo się działo. W 45-tym wojska radzieckie wkroczyły do Warszawy (a raczej jej ruin…). Za to nigdy, żadnego szacunku dla ludzi ze Wschodu! Mam nadzieję, że na moście Poniatowskiego przy okazji meczu Polska-Rosja kilka osób poczuło na własnej skórze, co nam leży na sercu. Ok. Dość tej polityki, bo tutaj wiadomo ile osób, tyle zdań (frontów) – niczym na wigilii u Bartusia ;-). Dzisiaj urodziny ma m.in. gruzińska szachistka Maja Cziburdanidze holenderski didżej Tiësto :-) (a z tą szachistką to napisałem całkiem serio, była mistrzynią świata w szachach w latach 1978-1991. Szacunek!). Z rzeczy bliższych naszej skórze to w 2001 wjebaliśmy z Villą 0-1, w 2007 z Birmingham 1-5 i do kompletu w 2009 z Balckburn 0-3. Jak miło, że dzisiaj „Sroki” nie grają żadnego meczu…

Teraz do rzeczy. Jesteśmy po pierwszym sportowym rozczarowaniu turnieju w Jaworznie. Poziom był taki, że każdy wynik był w zasięgu. Niestety bez ludzi same koszulki nie zagrają. Szkoda, że co turniej mamy te same kłopoty… kadrowe. No nic. Jaworzno za nami. Pozostaną filmiki, wspomnienia no i dyplomik, który obecnie przebywa na kwarantannie po małych uszkodzeniach mechanicznych po długiej podróży do domu ;-). Przed nami Trzcianka! Ponownie możemy ponarzekać na brak bogactwa w kadrze turniejowej, choć każdy gracz w tym momencie jest na wagę złota, więc szykuje się występ złotej drużyny ;-). Jeśli bramkarz wypali i rzeczywiście bramkarski fach nie jest mu obcy to kto wie?… Zmagania turniejowe rządzą się swoimi prawami. Już raz odprawiliśmy z kwitkiem pewien dobry zespół (miejscowych oldbojów „Lubu”) i przylgnęła do nas etykietka z opisem „faworyty” ;-). Teraz również nie mam nic przeciwko temu, abyśmy trochę narobili nadziei a potem wszystko wjebali namieszali w rozgrywkach ;-). Sobota będzie nasza. Noc z soboty na niedzielę również ;-). O samej niedzieli póki co nic nie wspominam. Za wcześnie ;-), wszak drugi turniej o puchar 30-lecia Eljota również nie możemy odpuścić :-). Zrobimy powalczymy do ostatniego kieliszka co w naszej mocy, aby oba wydarzenia uczcić godnie – jak przystało na kibiców Newcastle! :-). Szykujcie wątrobę formę i jedziemy do Trzcianki po zwycięstwo! Tylko to nas interesuje! (no i jeszcze ewentualnie do której mają sklepy monopolowe otwarte…). Do zobaczenia na miejscu!

PS. Tak się rozpisałem o tych rocznicach dzisiaj, ale najlepsze zostawiłem sobie – jak zwykle – na koniec. Poniżej dodam jeden z moich ulubionych filmików. Lubię go na równi z tym, który roboczo nazywam „wstyd u Wariata” (Wariacie masz pozdrowienia od Kenny’ego Miller’a). Chodzi mi oczywiście o bramkę z Boltonem. Mecz odbył się 17/01/1998 a na 2-1 w 90 minucie strzelił… Temuri Ketsbaia :-). Wiadomo już o co chodzi, ale przypomnijmy to jeszcze raz! Co ciekawe Temuri dokładnie rok później też zdobył bramkę dla Newcastle ;-). Ot, taka mała ciekawostka (choć pewnie nie dla Eljota, bo on wszystko wie i pamięta a do tego zna jeszcze kuluary każdego występu).

PS2. Nie wiem skąd mi się wzięła ta cała gruzińska szachistka, o której mowa na początku :-). To chyba przez szacunek do jej osiągnięć w tej niezwykle umysłowej grze. Ja to tylko grywam w kółko i krzyżyk i do tego mam taki ciekawy zestawik. Szklany stoliczek plus kilka kieliszków z wiadomym oznaczeniem. Czasem wygrywam, ale częściej (niestety) przegrywam – a porażki bywają bolesne i długo się o nich pamięta… Jak mówi stare porzekadło (zapewne chińskie, bo wszystko jest z Chin!): nie wygrałeś srebra, przegrałeś złoto!

 Temuri Ketsbaia na 2-1 z Boltonem (90′) – 17/01/1998


Tako rzecze prezes… (6)

Dawno Wam Prezes nic nie pisał, więc trzeba to nadrobić. W drużynie wszystko po staremu. Wyników brak, za to siwej gęby nie brakuje w codziennych newsach na jedynej i słusznej stronie o Newcastle ;-). Przed nami gorący okres. Można sobie pomyśleć: co ten Prezes pierdoli gorący okres w grudniu? Gdy mamy ujemne temperatury? A właśnie, że TAK! Mam tu na myśli parę spotkań, które będą transmitowane w TV. Liczę, że ekipa nie wykruszy się i do końca roku jak i zaraz po nowym będziemy licznie wspierali „Sroki” na meczach. Wsparcie zdecydowanie przyda się. Na rozkładzie jazdy mamy w najbliższym czasie Manchester City, Manchester United, Arsenal i Everton. Ciekawe czy ten gorący okres przetrwa Siwy… Oby NIE!  Mówiąc szczerze nie chce mieć w tym roku siwych świąt, więc panie Siwy mała prośba: weź pan se renifera i spierdalaj do Finlandii „trenować” Haka Valkeakoski czy inne TPS Turku ;-).

Kto jest za wypierdoleniem z zespołu Dembusia, bo chce podwyżki to powinien sprawdzić swoją głową grubość najbliższej ściany… Jego wypierdolmy a sprowadźmy znajduchów, których wypatrzył w 3 lidze francuskiej siwy łeb!

Początek 2013 roku to także 2 wydarzenia, które dla grupy Toon Army Poland mają duże znaczenie. Weźmiemy (taką mam przynajmniej nadzieję) udział w 2 turniejach kibiców. Martwi – jak zwykle – brak zgłoszeń. Nie wiem czy nikt nie chce grać, czy zawsze termin jest nieodpowiedni. A to sesja, a to brak urlopu, a to urodziny brata, a to uporczywa biegunka… Trudno się zmotywować skoro nie udaje się zebrać nawet kilka osób do wyjściowego składu. Panowie, do chuja, gramy czy się wykręcamy?! Do Jaworzna jedno zgłoszenie, do Trzcianki może być trochę lepiej, ale dalej szału nie ma. Same deklaracje to trochę mało. Trzeba wsiąść do samochodu/pociągu i pojawić się na miejscu. Wieczne pisanie, że może następnym razem uda mi się wyrwać nic nie wnoszą do tematu. Nie po to budowało się markę Toon Army Poland jako drużyny, która przyjedzie wszędzie, żeby teraz to wszystko rozmyć z powodu… No właśnie z jakiego powodu? Braku wyników? chęci? czasu? Mam nadzieję, że te wszystkie rozważania nie dotyczą grupy Division Warsaw, która – na to wygląda – kolejny raz pokaże się z dobrej strony zarówno ilościowo jak i jakościowo. Do Jaworzna pozostało jeszcze miesiąc z małym haczykiem. Obyśmy nie wyglądali tam jak drużyna z łapanki…