Kategoria: Felietony

Tako rzecze prezes… (3)

Kolejna część mojego cyklu. Zaczynam go od spraw technicznych. Mianowicie zmieniłem zdjęcie, które towarzyszyło moim felietonom. Doszły mnie słuchy, że na tamtym poprzednim jestem jakiś „podziobany”, że załapał mnie Bielik itp. Nic bardziej mylnego! Nikt mi na głowę nie nasrał ani Bielik mi nie wyrwał kłaków razem z bakami ;-) Zastosowałem chujowy nieodpowiedni filtr w programie graficznym, który mnie trochę oszpecił (o ile można jeszcze bardziej…). To tyle jeśli chodzi o zdjęcie. Myślę, że nowe zdjęcie zamyka usta wszystkim krytykantom i doszukującym się jakiejś ingerencji wielkich szponów w moją głowę ;-).

Co nowego u nas? A jednak! Jedziemy na mecz z Manchesterem. Nie ma kurwa, że boli. Mówiąc szczerze Bartek mocno pilnował tematu i mobilizował resztę do wyjazdu, ale z przyczyn niezależnych pojedziemy w trzy osoby (oczywiście z Warszawy, bo podobno jadą też z innych miejsc Polski na ten sam mecz, ale to już nie nasza sprawa). Loty, przejazdy już kupione. Charzyk zajął się sprawą noclegu, więc zostają tylko (a może AŻ) bilety na mecz do kupienia i mamy wszystko. Teraz tylko czekać, pakować mandżur i w drogę! Spodziewam się kolejnego udanego wyjazdu na Wyspy a trochę już tego było. Dzisiaj dopiero uświadomiłem sobie, że to już piąty rok jak jeżdżę do Newcastle (czeka mnie już szósta wizyta, bo w 2010 roku byłem 2 razy). Trochę lat minęło, ale i wspomnień jest dużo. Meczów wygranych, przegranych czy nierozstrzygniętych… Póki mam możliwość i okazję to staram się jechać. W przyszłości zapewne pozostaną tylko wspomnienia i setki zdjęć z kolejnych wypraw… OK. Dosyć tego, bo robi się jakoś sentymentalnie! A prezes nie może tutaj się rozklejać!  Prezes musi czuwać i dawać przykład innym! Już więcej nic nie piszę w tym temacie, bo zaraz będzie, że dzielę kibiców na lepszych i gorszych i mi pazie będą się żalić, że kim ja kurwa jestem i w czym do chuja lepszy od chłopca siedzącego w swoim pokoju przed monitorem i szukającego dobrego stream’a podczas meczu Newcastle… Tak, tak kurwa jestem najlepszy, bo jeżdżę i niebawem zostanę królem polskich kibiców niczym sławetny Andrzej „Bobo” Bobowski tylko sprawcie mi taką wspaniałą piłko-koronę na głowę :-D Nie mogę być gorszy!

Kolejna sprawa. Brugia. Kwestia przelotów nie powinna być problemem. Samoloty są, ceny za nie też sensowne, tylko te bilety na mecz… Dochodzą mnie słuchy, że z Anglii wybiera się duża reprezentacja kibiców „Srok” na ten mecz. Niby mamy membery, ale znając praktykę sprzedaży biletów to pójdą najpierw do tych najbardziej aktywnych i dla zwykłego zjadacza chleba może zostać tyle co nic, czyli gówno… Może szansą jest pogadanie z klubem w sprawie rezerwacji po cenie nominalnej kilku sztuk dla fanów z Polski? Może… Zobaczymy. Pepel liczę, że coś wskórasz i przyniesiesz prezesowi dobre wieści! :-) Do meczu mamy jeszcze dobre 2 miesiące, więc temat jest jak najbardziej rozwojowy.

Na koniec kilka zdań o pomyśle, który pojawił się już w lutym podczas turnieju kibiców w Trzciance. Mianowicie chcemy przy okazji wylotu do Anglii kupić coś na aukcje charytatywną, która odbywa się corocznie podczas tegoż turnieju. Miejscowi ludzie są hojni (co może potwierdzić kilka osób ) i wielokrotnie przebijają ceny wywoławcze dla każdej rzeczy wrzuconej na potrzeby licytacji. Kasa idzie – jak zawsze – na chore dziecko, dla którego grany jest turniej. Myślę, że to dobra inicjatywa i pokażmy wszystkim, że mamy serca a nie tylko przepite wątroby i walczmy ze stereotypem najebanego kibica Newcastle, który lansowany jest w pewnych kręgach. Zróbmy na złość wszystkim tym, którzy chcą nas nazwać marginesem, pijakami, kółkiem wzajemnej adoracji, downami, co chcą zwolnienia Siwego etc… Miejmy to w dupie i róbmy swoje! Mówiąc szczerze trochę mnie przeraziło, że są jeszcze osoby, które myślą, że my jeździmy na zloty tylko pić, niszczyć, dewastować i terroryzować okolicznych mieszkańców nie wspominając już o tym, że pod groźbą chłosty zmuszamy do picia wódki i to najlepiej bez zapojki! No cóż. Skoro ktoś ciągle pisze, że szukamy okazji do przechylenia kolejnej flaszki (tak jakby ich nie było tutaj na miejscu…) to parę osób rzeczywiście w to uwierzyło i nie chce ze zlotami mieć nic wspólnego… Jednak wracając do głównego wątku, czyli licytacji. Na forum nufc.pl zamieściłem krótką notkę w sprawie tej zbiórki (wraz z kontem na wpłaty) i mam nadzieję, że uda się zebrać przynajmniej na jakąś koszulkę, którą potem będziemy mogli przekazać organizatorom turnieju w Trzciance. Ciekawe czy ci wielcy malkontenci dołączą się do tej szczytnej inicjatywy… Zaraz okaże się, że wybraliśmy chujowy miesiąc, bo szkoła się zaczęła a tu trzeba kupić piórnik, trzy zeszyty, gumkę i ekierkę…  a i kurwa nowy tornister, bo ten stary się już… zestarzał! Mimo wszystko liczę na Waszą pomoc! Prezes pozdrawia! :-)


Tako rzecze prezes… (2)

Newcastle wróciło na europejskie salony! Niestety dla nas mieliśmy wątpliwą przyjemność oglądania wyczynów naszych kopaczy na ziemi greckiej po kilku latach pucharowej banicji. Siwy postanowił dać w tym meczu szansę kilku ogórkom niełapiącym się do pierwszego składu. Miało być miło, lekko i przyjemnie. Ogórki miały ograć greckich sprzedawców sałatek, pierwszy skład miał sobie wypoczywać i relaksować się przed meczem z Chelsea. To miał być klasyczny przykład osiągnięcia korzystnego wyniku najmniejszym nakładem sił… Niestety rzeczywistość z lekka przerosła Siwego, który udaje trenera. Mecz był tak samo tragiczny, jak i jego przekaz w internecie. Jeden stały fragment gry pozwolił uratować naszą twarz i uchronić nas – nie oszukujmy się – przed blamażem! My nie jesteśmy Realami, Barcelonami czy Milanami. Takie rozgrywki jak LE to dla Newcastle duże wydarzenie. Nie sadźmy się, że należymy do czołówki zespołów Premier League. Jedna jaskółka (w tym przypadku 5 miejsce w poprzednim sezonie) wiosny nie czyni. Tym bardziej, że Siwy sam nie wie jak udało mu się osiągnąć tak dobry wynik i teraz to tylko potwierdza. Co najbardziej zaskakuje Siwy ma wielu obrońców (na nufc.pl), którzy twierdzą, że skład na Atromitos to super posunięcie z jego strony. Trzeba ogrywać młodzież, dać odpocząć najlepszym i takie tam mądrości rodem z poradnika dla młodego trenera. Poniżej kilka kwiatków napisanych tuż po meczu z grekami. Szczególnie śmiesznie czyta się to wszystko, gdy już znamy wynik potyczki naszego „wypoczętego i zrelaksowanego” zespołu z drużyną Chelsea ;-)

sala91
weź cwaniaku pobiegaj sobie chociaz 30minut w 40C i przy wilgotnosci ok 70%
życzę powodzenia.

SapereAude
a w ogóle mogliby odpuścić te śmieszne rozgrywki LE, wolałbym żeby byli w pierwszej trójce Premier League niż wygrali LE..

SapereAude
Druga sprawa, wczorajszy mecz Chelsea – 3 dni a 2 dni regeneracji to naprawdę duża różnica, poza tym my rozgrywaliśmy mecz w Grecji, długa podróż, gorsze warunki, zatem w tej kwestii nie masz racji.

El_dot
Jeśli woody sądzisz, że podróż po 2k km w obie strony i gra w greckim klimacie nie odbije się czkawką na wydolności zawodników, to pozdrawiam, nie mamy o czym gadać.

SapereAude
Z Chelsea rywalizujemy kto zajmie wyższe miejsce w lidze, a nie kto się zakwalifikuje do pucharów. Dla mnie te LM i LE są chuja warte i mogłoby ich nie być, ważne, że być jak najwyżej w lidze.

Naprawdę duża dawka dobrego humoru :-) Niech nie będzie niczego. Zlikwidować europejskie puchary! Grajmy tylko w rozgrywkach ligowych! Ciekawe gdzie są Ci wszyscy, co spuszczali się jeszcze 3 miesiące temu na samą myśl, że zagramy w Europie… W maju była wielka radość a dziś tylko krótkie stwierdzenie: chuj z pucharami, ważne, żeby wyprzedzić Chelsea w tym sezonie! To taki sam absurd jak to, że nasz pierwszy skład wypoczywał w czasie, gdy ogórki próbowały ograć greków. Dziwnym trafem Ci, co mięli odpoczywać też byli w tym samolocie i też siedzieli na ławie przy 40 stopniach C, więc w jaki sposób oni mieli się relaksować? Raptem nie pojechało 2 grajków z pierwszego składu i już wielkie halo, że najlepsi wypoczywają ;-) Kopacze zarabiają takie pieniądze, że powinni zapierdalać przez 90 minut od jednego pola karnego do drugiego bez mrugnięcia okiem. A tu jesteśmy raptem po pierwszej kolejce a Siwy pierdoli o jakimś przemęczeniu, odpoczynku i innych tego typu dyrdymałach… Zastanawiam się jak Siwy zareaguje, gdy awansujemy do grupy? Dojdzie nam kolejnych 6 spotkań w środku tygodnia! Trzeba będzie sięgnąć po zawodników z Akademii, bo inaczej Siwy dostanie sraczki na samą myśl, że nie ma kim grać, bo wszyscy przemęczeni! Póki co to zespół cieniuje, kilku zawodników zupełnie rozminęło się z formą a to chyba Siwy odpowiadał za przygotowania… Dzisiaj nie było nic a nic widać świeżości w zespole. Abstrahując od wyniku zagraliśmy po prostu słabo i bez pojęcia. Na koniec zostawiłem sobie jeden kwiatek:

Magni
Z warszawiakami się nie kłóćcie, to jest przecież tow.wzajemnej adoracji, cobyście nie napisali, jakich argumentów nie użyli to DW zawsze murem za sobą stoi, żeby nie powiedzieć że liże się po pewnej części ciała.

Nic o tym nie wiem, żeby Crouchu czy Pepel byli z Warszawy a też nie trawią Siwego…  To tak jakbym napisał, że reszta czytelników to kółko wzajemnej adoracji, bo popierają Siwego i nie można im się sprzeciwić, bo cie zaszczekają. Napiszesz Siwy out źle, napiszesz swoje argumenty jeszcze gorzej! I potem mamy do czynienia z takim paziostwem jak powyżej (najgorsze jest to, że nikt na stronie nie reaguje na tego typu prymitywne zaczepki, za to reakcja jest, ale w drugą stronę… no comments…)


Uwaga! Prezes przemawia… ;-)

Przyszedł czas na podsumowanie ostatnich wydarzeń w życiu Newcastle i Toon Army Poland. Tym felietonem zaczynam nowy cykl pt. „Tako rzecze prezes”. Na zdjęciu prezes niczym Listkiewicz z cygarem w ustach (swoją drogą dobre zdjęcie Mamut – dzięki!) tylko dymu brak, nie wiem… jakąś lipę prezesowi wcisnęli ;-)

Do rzeczy! Solina za nami! Nikt się nie licytował, choć jeden z nas miał taką oryginalną koszulkę (jeśli to czyta niech szybko się przyzna!). Lata lecą nieubłaganie, co widać po rosnących brzuchach i wypadających włosach, ale stała grupa zlotowiczów ciągle trzyma się mocno. To jest oczywiście plus! Atmosfera na zlotach? Dobra, żeby nie powiedzieć – wspaniała! Nie wiem, po co doszukiwanie się dziury w całym, że za mało o Newcastle, że za dużo o głupotach, że za mało poklepywania się po plecach w geście jedności, że za dużo alkoholu… Każdy bawił się tak jak chciał. Jeden siedział sobie przy piwku, drugi wolał od czasu do czasu przechylić kielicha itd. Rozmów o wszystkim nie brakowało. I nie zabraknie na pewno też na kolejnych zlotach! Tyle słowem podsumowania tego, co działo się w Solinie.

Teraz o tym, co wydarzyło się w sobotę w Newcastle! Widać, że wielu piłkarzy jeszcze nie prezentuje tej formy, którą widzieliśmy pod koniec ubiegłego sezonu. Niestety dalej musimy oglądać w podstawowej „11” pana Simpsona… Co ten „piłkarz” wyprawia na placu zakrawa o kryminał… Dobrze, że przebłysk geniuszu miał Hatem najpierw wypracowując karnego a potem osobiście wykonując wyrok na zadziobanych Kogutach :-). Przed nami spotkanie z greckim – jak to nazwał jeden z chłopków z Lublina – Atramentosem! Oby Siwy nie przeliczył się z tym rezerwowym składem i ciągłym pierdoleniem o tym, że to liga ważniejsza jest od europejskich pucharów. Nie wiem, czy Siwy pamięta o co walczył w poprzednim sezonie? Podobno walczył o grę w europejskich pucharach, więc niech kurwa nie pierdoli trzy po trzy, co jest ważniejsze tylko pojedzie do tej Grecji opierdoli tych greckich dostawców sałatek ze dwa, trzy do zera i po problemie. Potem mamy Chelsea i spacerek w rewanżu z Grekami, gdzie rzeczywiście kontrolując wynik z pierwszego spotkania można sobie będzie pozwolić na zawodników z szerokiej ławki rezerwowych. Jak postąpi Siwy? Dowiemy się już niebawem. Póki co kursy na naszych rosną i buki w tej chwili płacą za zwycięstwo Newcastle w okolicach 2,25-2,30 za każdą postawioną złotówkę. Rzeczywiście coś w trawie piszczy? Czy może Siwy chce zagrać wszystkim na nosie i pomimo tej kurtuazji o bardzo wymagającym rywalu i trudnym meczu (plecie niczym pan Urban przed każdym spotkaniem) zagra o całą pulę nie kalkulując przed rewanżem? Odpowiedź już w czwartek!

PS. Dużo dzisiaj o Siwym i w sumie powinienem jakąś fotkę jego hollywoodzkiej facjaty tutaj zamieścić, ale oszczędzę tego widoku z szacunku dla Woodyego ;-)


Zloty – komu są nie na rękę?…

W zasadzie godziny dzielą nas od wyjazdu na kolejny zlot kibiców Newcastle United. Niestety niepokoją mnie sygnały docierające z „najlepszej i jedynej” strony NUFC.PL.  Nie wiem dlaczego osoby wyraziście przedstawiające swoje poglądy są tam niemile widziane. Nie wspominając już o haśle: „Pardew Out”, które u kilku osób wywołuje opryszczkę narządów płciowych! Co to za czasy, że nie można napisać, że coś mi się może nie podobać w trenerze, kilku piłkarzach, działaczach?! Użycie kilku mocniejszych słów kończy się kwiatkami w stylu:

sycylijczyk
I Teraz pytanie.
Jak można jechać na zlot z taką bandą szczeniaków

Fan Michaela
sycylijczyk jak moga jechac na zlot ludzie, ktorzy ciesza sie jak Newcastle przegrywa.

MUCHA
bo w byciu kibicem NUFC najwazniejsze sa zloty. Nie jezdzisz chujowo kibicujesz…

sycylijczyk
MUCHA a co ty myślałeś od paru lat to samo, zamiast zachęcać do zlotów to jest typowe zniechęcanie. Bo jesteś cwelem pedałem jebanym internetowym napinaczem bo nie ma Cie na zlocie. I nie masz prawa nazywać sie kibicem PARDEW OUT i huj ma być cisza inaczej jesteś cwelem.

borys
Ty go straszysz czy ja jeszcze nie wytrzezwialem:-D???
i teraz pomysl jak to zniechceca potencjalnych nowych zlotowiczow:-)

Nie wiem po co to wprowadzanie psychozy strachu? Tworzenie sztucznych podziałów? Napiszesz coś nie po myśli większości to od razu jest odzew. Aha! Jeździsz na zloty? To teraz napiszę, że nie warto tam jeździć, bo tam same chamstwo, wywyższanie się i licytowanie na zasługi. Nie wiem po co używane są argumenty typu: jeździsz na zlot i uważasz się za lepszego? Ja też mam pisać siedzisz w domu, szczekasz dupą i uważasz się za kozaka? Do czego to ma prowadzić? Myślałem, że zloty są dla każdego, kto ma ochotę i czas posiedzieć z innymi kibicami Newcastle. Jednak skoro na „jedynym i słusznym” forum robi się takim zjazdom czarny pijar, że piją, że palą a do tego gwałcą i palą okoliczne wioski to jak ktokolwiek może się skusić na taki wyjazd? Dziwnym trafem ten, kto mimo wszystko zaryzykuje i przyjedzie potem nie może nadziwić się jak to wszystko przedstawiane jest przez osoby, co w dupie były itd… Zapewne po Solinie będzie podobnie! A do krzykaczy mam jeden komunikat: tak, tak, będziemy tam pić na umór, palić wszystko, co się da a Pardew od nas usłyszy tyle, że osiwieje mu ostatni włos! :-) Do zobaczenia niebawem!