Tag: Alan Shearer

Alan 100 lat!!!

Shearer

Jak to się mówi: od niego wszystko się zaczęło… Legenda, piłkarz-instytucja, ten, który nie zawodzi. To słowa wzięte ze słownika synonimów pod hasłem „Alan Shearer”. Chyba już wszystko zostało napisane na temat jego kariery, więc bez zbędnego wodolejstwa. Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz – zdrówka Alan!


Najlepsi napastnicy Newcastle United ostatniego 20-lecia

Shearer

Fani Newcastle United zawsze kochali swoich napastników. Kto nie miał w pokoju nad łóżkiem plakatu Andy’ego Cole’a z zagranicznych pism o piłce nożnej? Kto nie czuł wkurwienia gdy ten sam Cole odchodził do Manchesteru? Kto jebał Carrolla na każdym kroku i dziękował niebiosom, gdy Liverpool zechciał tego pazia odkupić i to za ogromne pieniądze? Wszyscy (oczywiście ci, co pamiętają)! Pisząc całkiem uczciwie pierwsze miejsce w rankingu nie jest żadną niespodzianką, natomiast kolejne pozycje to już dobry pretekst do dyskusji. Na potrzeby stworzenia tego rankingu zostały wzięte pod uwagę takie czynniki, jak: liczba strzelonych bramek, relacje z fanami czy ogólna charyzma. Zapraszam do lektury!

5. Andy Carroll (2006-2011)
Zaczynamy od kontrowersyjnego wyboru. Andy Carroll naz zawsze będzie kojarzony z transferem do Liverpoolu (zapewne dzięki kwocie, która wchodziła w grę). Z bohatera (o ile ktoś miał o nim taką opinię) stał się obiektem nienawiści. Swego czasu był najlepszym strzelcem Newcastle i największym zagrożeniem dla bramkarzy rywali. Po spadku do Championship zdobył dla „Srok” 19 bramek we wszystkich rozgrywkach walnie przyczyniając się do efektownego powrotu Newcastle do elity piłki angielskiej. Po powrocie do Premier League Carroll nie zwalniał tempa, czego efektem był m.in. hat-trick w meczu z Aston Villą. Andy – bohater miejscowej ludności, chłopak z sąsiedztwa miał wszystkie atuty, żeby pozostać „9”-tką na lata. Niestety pół roku później przywdziewał już czerwony trykot… Od czasu przeprowadzki na Anfield jego notowania systematycznie spadały i jego przygoda z Liverpoolem dość „niespodziewanie” dobiegła końca. Czy West Ham pozwoli mu wrócić do formy, którą cieszył kibiców na SJP? Wątpliwe. W grę wchodzi również powrót Carrolla na stare śmieci, do miejsca, gdzie wychowywał się jako młody chłopak. Czy jednak fani wybaczą Carrollowi odejście z klubu? To zapewne indywidualna sprawa każdego kibica Newcastle United. Ja wtedy zawsze powtarzam sobie przysłowie z rzeką i wchodzeniem do niej… :-)

4. Les Ferdinand (1995-1997)
Kolejny na liście to Les Ferdinand, który pomimo krótkiego okresu na SJP jest zawsze ciepło witany przez fanów i cieszy się statusem ikony. W pierwszym sezonie w samych rozgrywkach ligowych zdobył dla „Srok” 25 bramek, dzięki czemu walka o koronę mistrzowską trwała do samego końca. Do tej pory każdy z nas ma duży niedosyt, że mistrzostwo powędrowało ostatecznie do Manchesteru. W kolejnym sezonie wraz z Alanem Shearer’em stworzył zabójczy atak, ale pomimo to drugi raz tytuł sprzed nosa sprzątnął nam Manchester United… Zaskakująco szybki i do bólu skuteczny Les zdobył dla „Srok” 41 goli w 68 meczach. Kto wie jak potoczyłyby się losy klubu, gdyby atak Shearer-Ferdinand przetrwał na dłużej? Ja nie wiem, ale i tak byłoby zajebiście :-).

3. Faustino Asprilla (1996-1998)
Jedna z najbardziej szalonych postaci w historii Newcastle. Choć stosunek bramek do meczów nie powala na kolana to i tak Faustino zawsze cieszy się ogromnym szacunkiem wśród wszystkich fanów Newcastle. W rozgrywkach krajowych był w cieniu duetu Shearer-Ferdinand za to w europejskich pucharach pokazywał swoje niebanalne możliwośći w pełnej krasie. Znak firmowy? Mecz z Barceloną w Lidze Mistrzów i wspaniała wygrana 3:2 po 3 bramkach popularnej „Ośmiornicy”. Do dziś każdy pamięta firmowe salta i niezwykle ekspresyjne okazywanie radości po każdej z bramek. Również życie pozaboiskowe było w jego wykonaniu bardzo intensywne, co z pewnością mógłby potwierdzić menedżer Kenny Dalglish. Zawsze mile widziany i ceniony na SJP.

2. Andy Cole (1993-1995)
Andy w epoce „przed Shearer’em” był prawdziwą maszynką do strzelania bramek w Newcastle. 12 goli w 12 pierwszych meczach zwiastowało jedno – na SJP pojawił się nowy idol kibiców. Łącznie dla Newcastle zdobył 68 bramek w zaledwie 85 meczach. To ciągle najlepszy współczynnik bramek do meczów w historii Newcastle United. Szacunek. Niestety piękna przygoda ze „Srokami” skończyła się w połowie sezonu 1994/95. Dla wielu to był prawdziwy szok. Ponownie na drodze Newcastle stanął… Manchester United. Jego kariera w „Czerwonych Diabłach” dalej rozwijała się bardzo dobrze a apogeum było końcowe zwycięstwo w Lidze Mistrzów w sezonie 1998/99. Jedynie szkoda, że w kadrze jego potencjał nie został wykorzystany w 100%. 15 spotkań w reprezentacji Anglii i jedna bramka to bardzo mierny wynik jak na takiego piłkarza…

1. Alan Shearer (1996-2006)
Kogoś zaskoczył taki wybór? :-). 206 bramek dla Newcastle – to mówi wszystko. Najlepszy strzelec w historii klubu, ikona, ambasador klubu, któremu powinno stawiać się pomniki i nazywać trybuny na SJP. Przechodząc do Newcastle z mistrza Anglii Blackburn Rovers ustanowił nowy rekord pod względem wartości transferu. Jedynie żal, że niczego wielkiego z Newcastle nie wygrał, choć zasłużył na to jak nikt inny. Na zawsze będzie szanowany przez kibiców za to, że potrafił odmówić samemu Manchesterowi United (ile jeszcze razy ten pieprzony klub stanie nam na drodze?…) a dokładnie sir Alexowi. Wraz z zakończeniem kariery przez Shearer’a zakończyła się pewna epoka w Newcastle. Choć od tamtego momentu mięło już parę lat to do dzisiaj nie doczekaliśmy się napastnika, który mógłby choć w minimalnym stopniu nawiązać do blasku Shearer’a… A miałem takiego jednego kandydata na myśli – oczywiście Dembusia, ale wybrał inną drogę kariery i pozostaje nam dalej patrzeć na „wyczyny” Papissa czy Sholera.

PS. Przy okazji przepraszam wszystkich fanów kolejnej legendy Newcastle – Sholi Ameobi’ego za to, że nie znalazł się w zestawieniu. Myślę, że jeszcze parę bramek i spokojnie wskoczy do piątki :-)


Newcastle mistrz! :-)

Jako że jakiś czas temu wrzuciłem tekst o starych czasach i symbolu tamtych właśnie czasów – grze CM93/94 – to idąc dalej, postanowiłem wrócić do błogich lat życia, gdzie urlop w lipcu i sierpniu trwał ponad 60 dni :-). Pierwszy sezon bez niespodzianek. Dublet na koncie (lidera nie oddałem od 13 kolejki) plus korona króla strzelców. Zdziwiłem się, gdy z Coca-Cola Cup wyjebał mnie… Sunderland i to po meczu na St. James’… Pomyślałem przez moment, że moja wersja gry posiada jakieś błędy albo ma wirusa ;-). Gra się szybko i przyjemnie, tym bardziej, że w tzw. międzyczasie wykonuje się normalną pracę w biurze. Prezes zgłasza awarie klientów a przy okazji zerka czy mu Siwy nie odpierdala maniany na boisku. A ten to potrafi napsuć krwi. Ustawiłem siwego pajaca na karne to bodajże za 3 czy 4 razem dopiero trafił do bramki z 11 metrów. No nic. Plan minimum wykonałem, więc w 2 sezonie czas podbić Ligę Mistrzów i pozwolić Siwemu na wzniesienie najcenniejszego trofeum :-). Podobnie zrobiłem w finale Pucharu Anglii, gdzie siwa łajza jako pierwsza odbierała puchar najstarszych rozgrywek piłkarskich na świecie :-D. No i jaka gra zapewni mi takie emocje, co? Te wszystkie FMy 2010, 2012, te FIFY Manager, jak ja chce, żeby Siwy odbierał puchary :-).

cm93

w takim stylu wygrywa się ligę :-D West Ham spierdalać do npower :-)

cm93

taki atak to każdy chciałby mieć! Shola patrz się i ucz…

cm93

Siwy jaki progres formy, ale nie ufam mu, wszak jego charakter to konfident :-D


Będzie dobrze!

Czuje to! Tzn. dopiero dzisiaj to poczułem! Mamy 2 luty, piękny dzień – idealny, aby opierdolić Chelsea! Ten dzień dla Newcastle jest niezwykle szczęśliwy. Nie wierzę, że dzisiaj zostanie to zepsute. Równo 110 lat temu urodził się Hugh Kilpatrick Gallacher, znany bardziej jako „Hughie”. Znany bardziej… dobre sobie. Przecież my go nie znamy a jedynie kojarzymy z kilku zdjęć lichej jakości znalezionych w necie. Dlaczego zatem o nim wspominam? Bo chłopina narąbała dla Newcastle 141 bramek w 174 meczach. To musi robić wrażenie nawet jak jest dla nas tylko statystyką odległych czasów. Mam nadzieje, że w jego ślady pójdzie Ameobi któryś z naszych napadziorów! Ale to nie jedyny powód, dla którego mamy dzisiaj wygrać. 16 lat temu pierwszego hat-tricka ustrzelił w naszych barwach Big Al! To był jeden z najbardziej szalonych wieczorów na St. James’ a chodzi oczywiście o niezapomniany bój z Leicester! Do 77 minuty było 1-3 w plecy, ale wtedy do roboty zabrał się Shearer i w kilkanaście minut wybił z głów przeciwników marzenia nawet o remisie. To był jego wieczór. Czy dziś w to sobotnie popołudnie ktoś na miarę Al’a poprowadzi nas do wielkiego zwycięstwa? Ja w to uwierzyłem dzisiaj. Ta data to przeznaczenie. Hat-trick Shearer’a a do tego rocznica urodzin wielkiego snajpera sprzed kilkudziesięciu lat mówi mi, że dzisiaj będzie 2-1. Taaaaaak! Jebniemy ich! Zrobię to po raz kolejny. Ha! Znów mnie poniosło. Poczekajcie chwilę ;-).

chelsea-kupon

trochę się opamiętałem i dałem z opcją „remis-zwrot”. Wziąłem pod uwagę, że mamy Siwego na ławce ;-)

No i znowu zagrałem. Czy tym razem Siwy odda mi troszkę pieniążków?… Liczę, że tak, bo… do chuja ile może mnie ten siwy knypek okradać z ciężko zarobionych pieniędzy? No ile? Przecież nie mogę ciągle wpierdalać na remisach czasem trzeba coś wygrać ;-)